niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 16:


Wszyscy byli kompletnie pijani.
- Michał coś ty z sobą zrobił?-zapytałam.
- O wróciło moje słonko.-pocałował mnie.
- Kotku,przecież jutro jest trening jak ty będziesz wyglądać?
- Spokojnie ja dam radę,bo ja jestem maczo.-zaczął nucić znaną każdemu piosenkę.
- Tak idziemy do pokoju.-złapałam go żeby się nie wywalił i jakimś cudem doczłapałam się do jego pokoju.- Ty teraz śpij,a ja idę ogarnąć resztę.-pocałowałam go i poszłam na ognisko.Hania opanowała już większość,a mi został mój kochany braciszek.
- O moja najukochańsza siostrzyczka.-zaśmiał się.
- Chodź Bartek spać.-powiedziałam.
- Nie ja tu zostanę i będę się bawić do białego rana,a wiesz że Alicja do mnie przyjeżdża?-zapytał.
- Słyszałam ale proszę chodź do środka.-złapałam go za rękę i ciągnęłam.Troszkę zajęło mi to więcej czasu bo on co chwilę się zatrzymywał i opowiadał mi o każdej rzeczy ominiętej przez nas.
- O a widzisz to jest jakiś tam krzaczek,nie roślinka,albo lepiej drzewko,ono wyrosło w Chinach i zostało przejechane do Polski.I sobie tak rosło i wyrosło na takie małe drzewko,krzaczek nie roślinkę.-boże dla niego alkohol powinien być zabroniony.Jak już odstawiłam go do pokoju,to zauważyłam jak z pokoju wychodzi Michał.
- A pan gdzie się wybiera?-zapytałam.
- Do mojej dziewczyny,ale zapomniałem biletu.-spojrzał na mnie dokładnie.- A jednak nie zapomniałem bo jestem już kochanie.-przytulił mnie.
- Kotek do spania.-powiedziałam śmiejąc się.
- Z tobą żabko zawsze.A wiesz z skąd się wziął ten krzaczek?-zapytał wskazując na roślinkę w doniczce.
- Wiem skąd...-przerwał mi.
- Ono wyrosło w Indiach i przyjechało taksówką do Polski bo tam było mu źle i pomyślało sobie kurcze jednak w Polsce będzie mi lepiej i przyjechał,ale zapomniał pieniędzy i musiał mu pożyczyć dąb,i tak sobie żył i wylądował w Spale i wiesz co śpiący jestem.-powiedział.Nie mogłam przestać się śmiać z jego historii.Zaprowadziła go do pokoju ale musiałam z nim zostać bo mnie przygniótł swoim ciężarem.
Rano obudziłam się około 8:30.Trening dziś jest o 10:00.Wstałam tak żeby nie obudzić Michała i Zbyszka i wyszłam do siebie.
- O a ty już nie śpisz?-zapytałam Hani.
- Nie,ale się trochę wkurzyłam.
- Co się stało?-zapytałam siadając koło niej.
- Wczoraj Gośka,powiedziała mi że ona i Jarek że oni.-zaczęła płakać.
- Przestań ona kłamie,chciała żebyś była smutna i powiedziała to bo nie wiedziała do kogo się doczepić.Ja i ty jesteśmy jej wrogami ponieważ siatkarze nas lubią,a ona sama do nich leci.Posłuchaj nie wież jej w nic,Jarek na pewno cię kocha.-przytuliłam ją.
- Masz rację.Pójdę się ubrać.-później poszłyśmy na stołówkę.Wszyscy już byli,ale wyglądali tragicznie.
- Cześć.-krzyknęłam.
- Ciszej błagam.-powiedział Igła.
- No nieźle wczoraj zabalowaliście.-zaśmiałam się.-A jak się czuje filozof?-zapytałam Michała.
- Wszystko mnie boli.
- Na prawdę,niemożliwe.-zaśmiałam się.
- Pogadasz z trenerami żeby było wolne,albo chociaż basen.-zrobił błagalną minę Piotrek.
- Niestety nie,sami sobie gadajcie.-i na stołówkę weszła Gośka.
- Słuchaj jakim prawem opowiadasz bzdury Hani,masz się od niej odczepić rozumiesz.-powiedziałam kiedy do niej podeszłam.
- Tancerko nie zabraniaj mi.-zaśmiała się.
- O czym ty mówisz?-zapytałam.
- Myślisz że nie wiem że byłaś na jakimś konkursie wczoraj.
- Nie wiem o czym mówisz.-powiedziałam.
- Ukrywać taką tajemnice przed rodzicami,no no zaskakujesz mnie.Teraz masz robić wszystko co chcę bo jak nie to powiem twój sekret wszystkim i zniszczę cię.Więc 2:1 dla mnie.-zaśmiała się i poszła,zatkało mnie.Poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku.Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Julki.
- Halo?
- Jula ona o wszystkim wie.-zaczęłam płakać.Teraz wiem że nie będę miała życia,będę jej taką służącą.
- Słuchaj ja jutro przyjadę i może z nią pogadam.
- O czym ty chcesz z nią gadać,ona jest taka wredna że będzie mnie upokarzać w każdym momencie.Muszę się wycofać z tej Spały.
- O nie masz tam zostać i musisz uważać na Michała ona się do niego klei jak zobaczy że się podałaś ona wykorzysta sytuacje.
- No ale co ja mam zrobić?-zapytałam.
- Słuchaj załatwimy to jutro,teraz nie robisz dla niej nic,zobaczymy czy jest taka odważna i powie.Widzimy się jutro,pa.
- Pa kocham cię.-rozłączyłam się.Julka ma rację nie tak powinna zachować się Berenika Kurek.Wyszłam z pokoju i poszłam przed ośrodek.
- Hej ty jesteś Berenika?
- Czekaj Alicja prawda?-zapytałam.
- Tak to ja nie mówiłaś że też jesteś z którymś z siatkarzy.-powiedziała.
- No jestem,a ty też jesteś z którymś?
- No znaczy nie ale może bo chciał ze mną pogadać.-uśmiechnęła się.
- Bartek cię kocha.-powiedziałam.
- Skąd wiesz że....-przerwałam jej.
- Wiem bo to jest mój brat.Powiedział mi że bardzo cię kocha i nie tylko ze względu na ciążę.Uwierz mi wiem że Bartek mówi to szczerze to widać w jego oczach.On był z Natalią tylko dlatego że powiedziałaś mu że nie chcesz psuć ich relacji których tak an prawdę nie było.
- Jejku myślałam że on to robi tylko dla tego że czuje się odpowiedzialny za dziecko.Jestem taka głupia,dziękuję że mi to powiedziałaś.Gdzie on teraz jest?-zapytała.
- Chodź zaprowadzę cię do jego pokoju.-poszłyśmy do jego pokoju.Zapukałam i usłyszałam ciche proszę.
- Hej bracie mam dla ciebie niespodziankę.-powiedziałam i weszłam do pokoju z Alicją.
- Alicja.-powiedział i spadł z łóżka.
- Dobra ja was zostawiam.-uśmiechnęłam się i wyszłam.Postanowiłam iść do Michała.Chciałam już zapukać kiedy z pokoju wyszła Gośka w samym ręczniku.
- O Berenika.-uśmiechnęła się.
- Co ty tu robiłaś?-krzyknęłam.
- Powiem ci tylko tyle 3:1 dla mnie.-powiedziała i poszła.Wleciałam do pokoju a Michał stał na balkonie bez koszulki.
- Michał proszę nie zrobiłeś mi tego........




I taki mały dreszczyk emocji :) Mam nadzieje że wam się spodoba i nie zabijecie mnie za końcówkę bo wiecie nie można niczego mieć za dużo bo to nie zdrowe.Mam nadzieję że ten rozdział będzie miał także liczne komentarze :) Dziękuję i widzimy się we wtorek.Pozdrawiam Aga

sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 15:


- Igła do cholery to jest po hiszpańsku.-powiedziałam kiedy przeczytałam karteczkę.
- No i co chyba umiesz czytać.-powiedziała Gośka.Nie chciałam pokazać że nie dam rady więc zgodziłam się zaśpiewać tą piosenkę.Nie okazał się ten tekst taki trudny.Śpiewając cały czas zerkałam na Michała.Po zakończonej piosence ładnie się ukłoniłam.
- No to Ber postawiła wysoko poprzeczkę,ktoś odważy się ją przeskoczyć?-zapytał Igła.
- Ja przeskoczę.-uśmiechnęła się Gośka.Ona wylosowała rosyjską piosenkę,ale muszę przyznać że poradziła sobie,ma bardzo ładny głos.
- No to chyba mamy remis.-zaśmiał się Marcin.
- Zaśpiewam jeszcze raz.-powiedziałam.
- A ja po Berenice.-odpowiedziała patrząc na mnie.
- To może zaśpiewacie duet?-zapytał Ziomek.
- Może być.-powiedziała Gośka.Podeszłyśmy do mikrofonu.-Ale ja lepiej wypadnę.-szepnęła.
- Żebyś się nie zdziwiła.-odgryzłam się jej.Piosenka która poleciała z głośników dodała mi jeszcze wolę walki.
- Ja śpiewam pierwszą osobą.-powiedziała.
- Ależ proszę.-uśmiechnęłam się.Dawałam wszystko co w moich siłach żeby zaśpiewać lepiej,ale na koniec chłopaki stwierdzili remis.Musiałyśmy się pogodzić z tą decyzją.
- Jest 1:1 ale ten wynik się zmieni.-powiedziała do mnie Gośka.
- Tak zmieni się na moją korzyść.-zaśmiałam się i podeszłam do Michała.
- Skarbie byłaś cudowna.-pocałował mnie.
- Wiem,ale że był remis z tym bezguściem.-zaśmiałam się.- Dobra trzeba lecieć spać.
- Odprowadzę panią.-złapał mnie za rękę i poszliśmy do mojego pokoju.Zasnęłam od razu jak moja głowa dotknęła poduszki.Budzik rozdzwonił się o 8:00.Poszłam do łazienki się ubrać.
 
- Hania masz wolną łazienkę.-powiedziałam.
- Dzięki,wiesz wczoraj niezłe przedstawienie dałaś,a ona żal mówić.-zaśmiała się.
- Ale dalej mnie ciekawi czy ona po nas była?-i nagle mnie olśniło.-Hanka przecież my nie zamykałyśmy drzwi na noc,a jak ona tu przylazła i wyłączyła nam budzik?-zapytałam.
- I później powiedziała wszystkim że tu była po nas i wymyśliła całą tą z tym że nam się nie chce.Jaka zdzira,ja jej pokażę.
- Nie najlepiej jej pokazać na treningu.-uśmiechnęłam się.
- Oj damy jej popalić,poczekaj na mnie ubiorę się i lecimy na trening.-po 15 minutach zeszłyśmy do sali.Nikogo jeszcze nie było,więc czekałyśmy.
- Hania to pokryjesz mnie jutro przed trenerem?-zapytałam.
- Jasne w ogóle cieszę się że mi powiedziałaś o teatrze.Wiesz kurcze to jednak musi być fajne uczucie występować dla tylu osób.
- No,ale wy też występujecie dla kibiców i ich jest o wiele więcej niż w teatrze.Mam dziwne przeczucie że coś się stanie.-powiedziałam.
- Nic się nie stanie,jutro wystąpisz świetnie i wygracie to,a nawet gdybyście nic nie wygrali to liczy się to że się dostaliście to wielkie wyróżnienie.-powiedziała.
- Masz racje,no to kto przyjeżdża do ciebie w niedzielę?-zapytałam.
- Mój chłopak Jarek,musisz go poznać,on bardzo chcę cię poznać.
- Mówiłaś mu o mnie?-zapytałam.
- No pewnie.-i na salę wpadli wszyscy łącznie z trenerami.Zaczęła się najpierw rozgrzewka,znowu podział na drużyny i gra.Niestety byłam z drużynie z Gośką,ale Hania mogła nieźle się wyżyć na niej za wyłączenie budzika.I tak też zrobiła.
- Dobra koniec treningu.Jutro macie wolne,tylko nigdzie nie wyjeżdżać ze Spały zrozumiano?-zapytał trener Andrea.
- Oczywiście.-odpowiedzieliśmy,a ja raczej się zaśmiałam.
- Kotek nie mogę z tobą jechać na ten konkurs.-podszedł do mnie Michał.
- Ale dlaczego?-zapytałam.
- Andrea zwołał konferencje i przyjeżdżają kibice,nie mogę odmówić.
- Nie no dobra poradzę sobie.Innym razem zobaczysz mnie na scenie.-przytuliłam go.
- No ja mam nadzieje.-zaśmiał się.Dalej dzień wyglądał tak samo obiad,czas wolny,kolacja i spanie.Nie mogłam spać całą noc,stres poszedł w górę.O godzinie 6:00 poszłam do łazienki się ubrać.
 
- Hania ja już jadę.-obudziłam ją.
- Poczekaj mam coś dla ciebie.-podała mi bransoletkę.- Masz na szczęście.-przytuliłam ją.
- Dziękuję,widzimy się wieczorem.-wyszłam z pokoju,a na mnie czekał Michał.
- Taksówka już czeka,nie jesteś zła że nie mogę z tobą jechać?-zapytał.
- Nie Michał to są kibice,kocham cię.
- Ja ciebie też i życzę szczęścia.-pocałował mnie.
- Nie dziękuję.-poszłam do taksówki i pojechałam do Opola.Byłam tam po 3 godzinach.
- Ber już jesteś,myślałam że się rozmyśliłaś.-przytuliła mnie Jula.
- No co ty,dajemy na trening.-całą grupą ćwiczyliśmy bardzo systematycznie.O godzinie 13:00 rozpoczął się konkurs,było wiele ludzi,miejsca były zapełnione.Mieliśmy wystąpić jako ostatni.Każda grupa prezentowała jakiś wysoki poziom.
- Teraz wystąpi zespół z Teatru w Nysie.-weszliśmy na scenę i zaczęliśmy tańczyć nasz układ.Każdy z nas dawał z siebie wiele miłości do tańca,wiele talentu,zatańczyliśmy nawet lepiej niż na próbie generalnej.Na werdykt czekało 8 drużyn.Stanęliśmy na scenie i czekaliśmy.
- Wszystkie grupy zaprezentowały wysoki poziom i trudno było nam wybrać.Więc trzecie miejsce zajęła drużyna z Białego Stoku.-pokazali klasę.-Drugie miejsce drużyna z Nysy.-nie mogliśmy uwierzyć co się dzieje nasza radość była nie do pohamowania.-Pierwsze miejsce drużyna z Gdańska.-zasłużone miejsce,oni utrzymali największy poziom,ale mają gdzie trenować,mają niezłych nauczycieli.Dla nas najbardziej liczyło się to że mamy srebro.Po całej dekoracji byliśmy wolni.
- To lecimy świętować?-zapytał Seba.
- Sorry ale ja muszę wracać.-powiedziałam.
- No proszę musimy to uczcić.-powiedziała Jula.
- To następnym razem obiecuję.-odprowadzili mnie na przystanek taksówek i o 19:00 ruszyłam z powrotem do Spały.Pod ośrodkiem byłam o 22:30.Podziękowałam i zapłaciłam panu i weszłam do środka.Wszędzie było ciemno czyli wszyscy musieli spać.Poszłam do pokoju.
- Hej Ber i co?-zapytała Hania.
- Drugie miejsce.-pisnęłam,a ona mnie przytuliła.- Gdzie reszta?-zapytałam.
- Robią ognisko,chodźmy do nich.-powiedziała.
Przebrałam się szybko w cieplejsze rzeczy i poszłyśmy do nich.To co zobaczyłam wbiło mnie w ziemię......




I mamy 15 !!!!! Jak myślicie co zobaczyła Berenika?Następny już jutro,serdecznie zapraszam do komentowania :)
A dla was dziś Michał :)
Pozdrawiam Aga
 


 
 

czwartek, 10 kwietnia 2014

Rozdział 14:


- Berenika wstawaj za 3 minuty trening.-krzyknęła Hanka.Szybko zerwałam się z łóżka i pośpiesznie się ubrałam.
- Dlaczego budzik nie zadzwonił?-zapytałam pośpiesznie zamykając pokój.
- Nie wiem chodź szybko.-pobiegłyśmy na salę,ale pech nas trzymał bo musiałyśmy lecieć na około bo coś tam robili.Na sale wpadłyśmy 15 minut później.
- O pojawiły się nasze koleżanki jak miło.-powiedział trener Rafał.
- Przepraszamy ale budzik nam w ogóle nie zadzwonił....-zaczęła tłumaczyć Hania.
- Gośka jesteś kapitanem drużyny i co robimy?-zapytał jej.
- Powinny biegać karne kółka,drogą leśną.-uśmiechnęła się.
- Dziewczyny trening trwa jeszcze 2 godziny,w przez ten czas biegacie.-powiedział i poszedł dalej ćwiczyć.
- Super chodźmy.-pociągnęła mnie za rękę.Spojrzałam na każdego z siatkarzy z wyrzutem że nie przyszli po nas,a Michał nawet nie chce mi się już nic mówić.Biegałyśmy po tym spalskim lesie dopóki nie dostaliśmy cynku od trenera że koniec.Zmęczona zatrzymałam się na środku drużki kiedy wracałyśmy.
- Ber dobrze się czujesz?-zapytała wystraszona Hania.
- Spokojnie nigdy nie miałam takiego wysiłku.-zaśmiałam się.-Wracajmy.-wróciłyśmy i poszłyśmy się przebrać.Nie miałyśmy siły zejść na stołówkę,dlatego obiad sobie odpuściłyśmy.
- Wiesz zastanawia mnie fakt że nikt po nas nie przyszedł.-powiedziałam.
- Gośka owinęła sobie wszystkich wokół palca.-powiedziała.
- Masz racje.O której kolejny trening?-zapytałam.
- O 16 czyli za 15 minut.-jęknęła.
- To my się już zbierajmy bo znowu się spóźnimy.
- No dobra.-wyszłyśmy z pokoju,po drodze spotkałyśmy Michała,Zbyszka i Bartka.
- Cześć kochanie.-powiedział Michał.
- Daj mi spokój.-powiedziałam i weszłam do windy z Hanią.Kolejny trening to znowu sala.Nie nadawałyśmy się do grania,ale trener nam nie odpuszczał.
- Ja już nie mogę.-powiedziałam po treningu.
- Ja też.-mój przyjazd tutaj był wielką pomyłką,treningi są o wiele gorsze niż w teatrze.Super dziś środa a ja jeszcze nie przećwiczyłam nic bo kompletnie nie mam siły.
- Dobra Ber ja idę na masaż.-powiedziała Hania i wyszła z pokoju.Nie minęło 5 minut,gdy ktoś wszedł do pokoju.To był Michał.
- Po co tu przyszedłeś?-zapytałam.
- Dlaczego się do mnie nie odzywasz?
- Przecież się odzywam.-zaśmiałam się.
- Ber o co chodzi?
- O co chodzi,myślałam że jak zauważysz że nie przychodzę na trening to przyjdziesz zobaczyć co się stało.
- Gośka mówiła....-przerwałam mu.
- Nie chcę żeby to imię padało w tym pokoju.Nie chcę wiedzieć co mówiła,co robiła nic kompletnie.Mam dość słuchania czego on nie zrobiła.-krzyknęłam.
- Kotku nie bądź zła,to że spóźniłaś się na trening nie oznacza że możesz się wyżywać na każdym.
- Dobrze więc wyjdź z pokoju bo nie chce się na tobie wyżyć.-powiedziałam.
- Ja już mam dość.-powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami.Zaczęłam płakać.Zeszłam na kolacje jak tylko się uspokoiłam.Wzięłam swoją porcje i usiadłam na stałym miejscu.
- Piotrek możesz nie zabierać mi drzewek?-zapytał Bartek.
- Oj bo mi się już skończyły.-powiedział i spojrzał na mój talerz.-Ber a ty jesz te drzewka?-zapytał mnie.
- Chodzi ci o brokuły?-zapytałam.
- Tak o drzewka.-pozwoliłam mu i tak ich nie lubię.Nagle na stołówkę weszłam Gośka i Michał,przypadek nie sądzę.Wstałam od stołu
- Dobra straciłam już apetyt.-powiedziałam i sobie poszłam na salę treningową.Włączyłam muzykę i ćwiczyłam swój układ.Po skończeniu położyłam się na materac i myślałam.Wpadłam na pewien pomysł.
- Ja jej już pokażę co to znaczy zadrzeć z Bereniką Kurek.-powiedziałam do siebie i pobiegłam do swojego pokoju.
- Gdzie ty byłaś?-zapytała Hania.
- Teraz nie mogę ci powiedzieć bo bardzo się śpieszę.Nie wiesz czy Michał jest u siebie?-zapytałam szybko się przebierając.
- Jest u siebie,a wszyscy siedzą w salonie gier.-wyszłam i udałam się do pokoju Michała.Zapukałam,usłyszałam ciche proszę.
- Hej.-uśmiechnęłam się.
- Cześć szukałem cię.-powiedział wstając z łóżka.Podeszłam do niego i mocno się przytuliłam.
- Chciałam cie przeprosić że tak na ciebie nakrzyczałam.-objęłam rękami jego szyję.
- Oj słonko,wiesz tak na prawdę chciałem powiedzieć że ta cała Gośka mówiła że po was była i że powiedziałyście że jak wam się zachce to przyjdziecie.-wytłumaczył.
- Jaka małpa.-powiedziałam.- Ja jej pokażę.To Misiu wybaczysz mi?-zapytałam słodko.
- Ależ oczywiście że tak.-zaśmiał się i bardzo namiętnie mnie pocałował.Już chciał mi rozpinać moją bluzkę kiedy do pokoju wpadł Igła z całą reprezentacją.
- O a tu mamy zakochaną parę.-powiedział do kamery.
- Spadaj Igła.-zaśmiałam się.
- I wyłącz tą kamerę.-dopowiedział Michał.
- Dobra nie denerwuj się tak,gramy w pokera,albo idziemy i zrobimy karaoke?-zapytał Igła.
- Karaoke.-powiedzieli wszyscy,poszliśmy po wszystkich.I zaczęło się wielkie karaoke.
- Więc ja wybieram pierwszą osobę.-powiedział Igłą.-I będzie to no dobra nie wszyscy na raz.Berenika zapraszam.
- Czemu ja?-zapytałam.
- Bo jesteś najmłodsza,ponieważ urodziłaś się w grudniu.-powiedział Bartek.
- Ale ja nie umiem śpiewać.-powiedziałam.
- Większość nie umie śpiewać więc spokojnie.-zaśmiał się Ziomek.
- Chodź wylosować piosenkę,tylko uwaga są też tu piosenki w innym języku niż polski i angielski.-powiedział Igła.Wyjęłam z pudełka jedną karteczkę i zamarłam.........




I mamy kolejny :) Na sam początek chciałam was przeprosić że skłamałam,udało mi się wcześniej odzyskać rozdział i go dodaję.Nie musicie czekać do 17:00,jeszcze raz przepraszam i zachęcam do komentowania.Jeszcze raz przepraszam,następny w sobotę. Pozdrawiam Aga :)

Opòźnienie

Cześć dziś dodam rozdział około 17:00,usunął mi się on i muszę go próbować odzyskać. Pozdrawiam Aga

wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 13:


Pierwszy serwował Bartek,świetnie przyjął Zator u nas,Łukasz wystawił do Hani,a ona zaatakowała znakomicie.
- Berenika przy kolejnym ataku wystawiam do ciebie.-szepnął Łukasz.O boże,i jak na zawołanie piłka dla drużyny Bartka,znowu przyjęcie Zatiego,wystawa Łukasza,więc co zrobiła Berenika Kurek? Skoczyłam i uderzyłam w piłkę,ręka bolała mnie niemiłosiernie,ale punkt dla nas bo niechcący Michał dotknął piłki.
- Nie musiałeś dotykać tej piłki.-powiedziałam Miśkowi kiedy oboje staliśmy pod siatką.
- Pięknie zaatakowałaś.Jestem z ciebie dumny.-uśmiechną się do mnie.Kolejna akcja była jak dla mnie bolesna,ponieważ Gośka uderzyła w piłkę i ja dostałam nią po głowie.
- Ber żyjesz?-krzyczeli wszyscy.Spojrzałam na Gośkę a ona miała uśmiech jakiegoś triumfu,więc postanowiłam pokazać jej co to znaczy zacząć z Bereniką.
- Nie w porządku,grajmy dalej.-krzyknęłam.Postanowiłam dać z siebie wszystko,i udało mi się oddać Gośce.Mecz zakończył się wygraną naszej drużyny.Podeszła w pewnym momencie do mnie Gośka.
- Co ty sobie myślisz że możesz mnie tak traktować?
- A co ty jakąś królową jesteś?-zapytałam.
- Posłuchaj jesteś tu tylko dlatego że załatwił ci to ojciec więc słuchaj się mnie.
- Wiesz tyle szmat jest w Polsce,a podłogi dalej brudne.-powiedziałam.
- Pożałujesz że ze mną zadarłaś.-powiedziała i poszła.
- Oho widzę że jesteś na jej liście wrogów.-zaśmiała się Hania.
- Sama zaczęła,mało mnie ona obchodzi.
- Ber uważaj ona nie raz zrobiła tak że jakieś dziewczyny przez nią się wyprowadzały do innych miast.-powiedziała.
- Będę ostrożna.Dobra chodźmy do pokoju,super że jesteś ze mną w pokoju.-poszłyśmy do pokoju i się przebrałyśmy.Później był obiad,zeszłam do stołówki i zobaczyłam jak Gośka wdzięczy się do Michała.No jaka suka,a temu oczywiście się podoba,no ja mu pokażę.Usiadłam koło Igły a obok Hania.
- To co idziecie dziś z nami na zakupy?-zapytał Bartek.
- Tak ja idę.-powiedziała Hania.
- Siostra a ty?
- Ja chyba też.-uśmiechnęłam się.I do stolika przyszedł Michał.
- Cześć skarbie.-powiedział.
- Skarbie,bardzo ciekawe.-zaśmiałam się.
- Coś się stało?-zapytał.
- Nie no skądże.-powiedziałam,wstałam i wyszłam ze stołówki.Niestety Michał za mną.
- Słonko co się stało?-złapał mnie za rękę.
- Nic się nie stało,tylko mój facet cieszy się kiedy inna się do niego wdzięczy.
- Nie no jesteś zazdrosna,kotek nie ma o kogo,tylko gadałem z Gośką.-zaśmiał się.
- Teraz to tak się nazywa?-zapytałam,on się tylko uśmiechnął i wpił mi się w usta.
- Nigdy nie będzie innej,liczysz się tylko ty.Chodź na obiad.-pociągnął mnie za rękę.Zjedliśmy ten obiad i umówiliśmy się wszyscy na zakupy o 16:00 przy recepcji.Nie wiedziałam co mam założyć.
- Hanka musisz mi pomóc,co mam założyć?-zapytałam,a ona zaczęła się śmiać.
- A po co się stroisz,przecież masz faceta.
- No wiesz ale poflirtować zawsze można.-zaśmiałam się.
- Załóż to.-powiedziała,poszłam do łazienki i się ubrałam.
 
Zeszłyśmy do tej recepcji i mina mi zrzedła,stała tam też Gośka.Podeszłam do Bartka.
- Co ona tu robi?-zapytałam.
- Idzie z nami.Nie przejmuj się nią,a wiesz że w niedziele przyjedzie do Spały Alicja,poprosiłem ją o to i się zgodziła.-uśmiechnął się.
- Jestem z ciebie dumna.-przytuliłam go.
- Dobra ludzie idziemy.-zarządził Igła i ruszyliśmy.Szłam z Hanią z tyłu i obserwowałam Gośkę i Izę które strasznie wdzięczyły się do Michała i Zbyszka.
- Zaraz zrobię jej krzywdę.-syknęłam.
- Chce cię sprowokować,nie daj jej się.
- Masz rację.-pierwszy sklep do którego weszliśmy to była kochana Biedronka.Jak to się mówi poszłam w pułki.
- Dobra co bierzemy?-zapytałam Hani.
- Słodycze i tak zrzucimy na treningu.-zaśmiała się.Wsadzałyśmy do koszyka wszystko,chciałam wziąć paczkę żelków,ale była n ostatniej półce,a ja taka wysoka to nie jestem.Odziedziczyłam trochę po mamie i po tacie,mam 1.75 wzrostu.
- Oj kotek beze mnie zginiesz.-zaśmiał się Michał podając mi paczkę.
- O to już nie rozmawiasz z Gośką?-zapytałam.
- Zazdrośnico.-zaśmiał się.
- Spadaj.-powiedziałam i podeszłam do Hani sama się śmiejąc.Gdy wszyscy kupiliśmy wracaliśmy do ośrodka tylko jak wnieść wszystkie słodycze tak żeby trenerzy nie widzieli.
- Ber idziesz ty.-powiedział Piotrek.
- Czemu ja?-krzyknęłam.
- Bo jesteś najmłodsza.-powiedział Marcin.
- Ale Gośka,Iza i Hania też są w moim wieku.
- Sorry ale ty masz urodziny w grudniu,wiec jesteś najmłodsza.-zaśmiał się Bartek.Wkurzona ruszyłam do środka gdzie natknęłam się na trenerów.
- O Berenika,a gdzie reszta?-zapytał pan Rafał.
- A idą ale mam po trenerów pytanie.-zaczęłam.
- Jakie?-zapytał teraz Anastasi.
- Możemy omówić je na stołówce?
- Jasne,chodźmy.-poszłam za nimi i dałam znać żeby wchodzili.I głupia spędziłam 3 godziny z trenerami,ponieważ zadałam tylko jedno pytanie,a ich odpowiedź trwała nieszczęsne 3 godziny.Wkurzona na maxa poszłam do pokoju,gdzie siedziała cała reprezentacja.
- Co tak długo?-zaśmiał się Zbyszek.
- Spadaj na drzewo banany prostować,przygłupie.-chwyciłam telefon i wyszłam przed ośrodek.Zadzwoniłam do Julki,i opowiedziałam jej wszystko od początku.
- No to się dzieje,pamiętaj że w piątek konkurs,dobrze by było żeby układ przećwiczyć tylko jak?-zapytała.
- Nawet gdybyś przyjechała to z tobą nie przećwiczę bo jest potrzebny Robert.-powiedziałam.
- Cholera,to co my zrobimy?
- Spoko jakoś przećwiczę tylko bez podnoszenia.
- Dobra ja już kończę,kocham cię Dale.
- Ja ciebie też Chip.-rozłączyłam się.
- Kotek kogo tak kochasz?-usłyszałam za plecami.
- Wiesz mam romans z Julką.-zaśmiałam się.
- Jak się postrasz to ci go wybaczę.-wspięłam się na palce i go pocałowałam.- No i ci wybaczyłem.Co tam?
- Mam problem.-zrobiłam smutną minę.
- Jaki?
- Nie mam z kim przećwiczyć mojego układu na konkurs.
- A trudny jest?-zapytał.
- Nie chodzi mi tylko o elementy podnoszenia.-powiedziałam.
- Jak mnie go nauczysz to ja z tobą przećwiczę.-uśmiechnął się.
- Zrobisz to dla mnie?-zapytałam.
- Dla ciebie wszystko.-przytuliłam go,później poszliśmy na kolację do pokoi i spać......



I jak wam się podoba? Mam nadzieję że was nie przy nudziłam :) Dziękuję za wszystkie komentarze i zapraszam serdecznie w czwartek na kolejny.Jutro trener Antiga poda skład reprezentacji,bardzo ciekawi mnie kto się tam znajdzie ?!! Do zobaczenia w czwartek.
Pozdrawiam Aga


 

niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział 12:

Rano obudziło mnie delikatne muskanie mojego ramienia.
- Kochanie wstajemy.-odezwał się Michał.
- Jeszcze 5 minut.-wyszeptałam.
- Nie kotek wstajemy bo musimy wracać wszyscy do klubów.-powiedział.
- Oj przecież wiem.-odwróciłam się do niego.-Kocham cię.
- Ja ciebie też.-pocałował mnie.Poszłam do łazienki i się ubrałam.
 
- Michał,a mógłbyś mnie nauczyć prowadzić samochód?-zapytałam,kiedy wyszłam z łazienki.
- A kiedy?
- No bo chcę zdawać po maturze prawko,ale nie umiem jeździć.-objęłam go.
- Dla ciebie wszystko,dobra to idziemy zawiozę cię do domu.-pocałował mnie w czoło.
- A Julka?-zapytałam.
- Zbyszek już z nią pojechał.-wyszliśmy z hotelu oddając kluczyk i ruszyliśmy w drogę do Nysy.
- A Bartek o której pojechał?
- Tak około 8:30.Myślisz że on pogada z Alicją?
- Mam nadzieje,wiesz Natalia nie jest odpowiednią dziewczyną,a jak poznałam Alicje to.....
- Wiesz u nas też ładne dziewczyny tańczą.-uśmiechnął się i spojrzał na mnie.
- Proszę skupić się na drodze i przestać myśleć o swoich kochankach.-powiedziałam i patrzyłam się w okno.
- Kotek chyba się nie obraziłaś.-zaczął się śmiać.
- Jesteś kretynem,idiotą,wredną małpą i kimś jeszcze.-zaśmiałam się razem z nim.
- No ale ta akcja w klubie była boska,moja zazdrośnica.-położył rękę na moim kolanie.
- Nie jestem zazdrosna.-pisnęłam.
- Jasne,nie jesteś.
- Ty prędzej jesteś o mnie.
- Ja o ciebie,jasne.
- Michał zajedziemy gdzieś coś zjeść?-zapytałam.
- Już zajeżdżamy.-zjechaliśmy do McDonalda.Za ladą stał bardzo przystojny chłopak,postanowiłam troszeczkę zagrać na Michała nerwach i zazdrości.
- Dzień dobry co państwu podać?-zapytał nas.
- A co pan by mi zaoferował?-uśmiechnęłam się.
- Dla pani wszystko.
- Dobrze poprosimy dwie kawy i dwie kanapki.-powiedział Michał,troszkę wkurzony.Chłopak podał nasze zamówienie i wyszliśmy na zewnątrz.
- Kotek chyba się nie obraziłeś?-zapytałam tak samo jak on chwilę temu mnie.On nic nie powiedział tylko wsiadł do auta,no troszeczkę jest zły.Usiadłam na miejsce pasażera i przez połowę drogi panowała cisza.Aż w końcu nie wytrzymałam.
- Zazdrośnik.-zaczęłam się śmiać.
- Bardzo śmieszne,musiałaś prawda?-zapytał.
- Musiałam skarbie.-resztę drogi przebyliśmy na rozmowie.Pod moim domem byliśmy około 15:00.
- To słonko widzimy się za tydzień w Spale?-zapytał się mnie.
- Michał jak ty sobie to wyobrażasz.
- Skarbie ja wiem że jest ci trudno,ale pogadaj z rodzicami.
- Nie,pojadę widzimy się w poniedziałek w Spale.-uśmiechnęłam się.
- A kiedy macie konkurs?-zapytał.
- W piątek,czyli będę musiała coś wymyślić.-pożegnaliśmy się i musiałam czekaj tydzień żeby go znowu zobaczyć.
Tydzień minął bardzo szybko,spędziłam wiele czasu na próbach w teatrze.Dostałam główny taniec,więc nie mogę nikogo zawieść.W niedzielę wieczorem spakowałam walizkę i poszłam spać.
- Córeczko wstawaj,Bartek już przyjechał.-obudziła mnie mama.Z ledwością wstałam z łóżka,wstawanie o 5:30 nie jest niczym fajnym.Poszłam do łazienki i się ubrałam.
Zeszłam na dół i przywitałam i jednocześnie pożegnałam się z rodzicami.
- To jedziemy?-zapytał mnie Bartek.
- Tak,chcę być tam jak najszybciej żeby się położyć.-i zasnęłam,przespałam całą drogę bo brat obudził mnie dopiero pod ośrodkiem.
Wyciągnęłam swoją walizkę i z ośrodka wyszedł Michał.Podeszłam do niego i go pocałowałam.
- Tęskniłem.-powiedział.
- Ja też.-wziął moją walizkę i weszliśmy po mój kluczyk.Gdy weszłam tylko do pokoju rzuciłam się na łóżko.
- O nie wstawał za chwile jest spotkanie z trenerami.
- No już wstaję.-poszliśmy do sali konferencyjnej.Przywitałam się z wszystkimi.Znalazłam wspólny język z Hanią atakującą Nyskiej drużyny.
- A ty znasz dobrze chłopaków?-zapytała.
- Tak,a jeden to mój facet,a drugi brat.
- No to nieźle,a uważaj na Gośkę potrafi komuś przygadać.
- Ja też gorsza nie jestem.-uśmiechnęłam się.O 13:00 mieliśmy pierwszy trening,poszłam się przebrać i udałam się na halę.
- Czemu mi uciekasz?-zapytał mnie Michał.
- Nie ja idę na trening.-złapałam go za rękę.
- To chodźmy razem.-weszliśmy na halę i zaczęliśmy rozgrzewkę.Próbowałam jak tylko mogłam odbijać tą piłkę,Michał strasznie mi pomagał i za to bardzo go kocham.
- Dobra to teraz podzielimy się na dwie drużyny.-zarządził trener Anstasi.
- Więc tak Kuraś,Igła,Dziku,Gośka,Iza,Ola,Piotrek.Druga to Berenika,Zibi,Winiar,Hania,Ziomek,Sara i Paweł.Reszta to sędziowie.-ustawiłam się na swojej pozycji i zaczęła się gra......



I jak wam się podoba?Czy podczas gry coś się wydarzy.Troszeczkę jest słaby,ale pisałam go z lekką gorączką.Mam nadzieje że mi wybaczycie.Widzimy się we wtorek.Dziękuję za wszystkie komentarze :) Alek życzę zdrowia !!!!!
Pozdrawiam Aga
 
 


 

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 11:


- Tomek,wiesz ja chyba już pójdę.-wstałam z ławki.
- Ber poczekaj nie chciałem psuć naszej przyjaźni.Julka doradziła żebym ci powiedział,ale ty jesteś z Michałem...-przerwałam mu.
- Julka o wszystkim wiedziała.-krzyknęłam.
- To nie tak,prosiłem żeby ci nie mówiła bo....
- Tomek,przepraszam ale ja lepiej żebym poszła.-szłam w kierunku domu,a tak na prawdę to biegłam.
- Berenika możemy pogadać?-zapytał Bartek kiedy weszłam do domu.
- O czym że nie masz odwagi powiedzieć o Alicji?-zapytałam.
- To nie jest takie proste.
- Wiesz ty uważasz że masz duży problem,a wystarczy tylko szczerze porozmawiać.Ja mogę powiedzieć że nie mam łatwo w życiu.-powiedziałam i poszłam do pokoju.Nie minęła chwila kiedy usłyszałam pukanie.
- Proszę.
- Siostra powiedz mi co się stało?-zapytał Bartek.
- Pokłóciłam się z Julką i to na ostro,Tomek kilka minut temu powiedział mi że mnie kocha,ojciec decyduje za mnie,tyle tego że zapomniałam jak się nazywam.
- A ja głupi nie potrafię szczerze pogadać,wiesz chyba jesteśmy strasznymi sierotami,ale to u nas rodzinne.Pogadam z Natalią jak wrócimy do Bełchatowa.-powiedział.
- Wierzę w ciebie.-przytuliłam go.
- A ja w ciebie.-później zeszliśmy do salonu gdzie musiałam się nasłuchać,Natalii jak chwaliła się i podlizywała rodzicom.Wieczorem pogadałam z Miśkiem,który potrafi mnie odciągnąć choć na chwilę od problemów.I tak minął mi cały weekend.W poniedziałek rano,Bartek pojechał do Bełchatowa,a ja udałam się do szkoły.Przed budynkiem spotkałam Julkę i Tomka.Nawet się do mnie nie odezwali.Cały dzień w szkole przesiedziałam w kącie samotnie.
- Julka możemy pogadać?-zapytałam pod szkołą.
- Chyba nie mamy o czym.
- Chciałam cię przeprosić za to co powiedziałam.To było nie fer w stosunku do ciebie i naszej przyjaźni.-powiedziałam.-Przepraszam Chip.
- Kocham cię Dale.-przytuliła mnie.
- Tęskniłam za tobą.-zaczęłam płakać.
- Ja za tobą też.-teraz obie ryczałyśmy.
- A wiesz co z Tomkiem?-zapytałam.
- Trochę smutny że,ale przejdzie mu.Chodź lecimy,wiesz że jakaś impreza być bo Zbyszek mówił mi.Jesteśmy zaproszone.
- Michał mi nic nie mówił.
- Spoko powie ci dziś.-uśmiechnęła się do mnie.
- Mam nadzieje.-i tak się stało w sobotę jest jakaś impreza w Łodzi gdzie będzie cała reprezentacja z żonami.Ma być to spotkanie przed zgrupowaniem,trochę było ciężko namówić rodziców ale się zgodzili jak usłyszeli że będzie tam Bartek.Z Julką odliczałyśmy dni do soboty,i wreszcie nadeszła,muszę cholera zrobić prawko bo teraz tłoczymy się autobusem bo chłopaki od wczoraj są w Łodzi.Kiedy wysiadłyśmy w końcu na przystanku,Michał i Zbyszek na nas czekali.
- Hej słonko.-pocałował mnie Michał.
- Tęskniłam za tobą.
- Ja za tobą też.To co możemy iść do hotelu?-zapytał Misiek.
- Tak możemy.-powiedział Zbyszek.Udaliśmy się do hotelu,miałam pokój z Michałem.Gdy weszliśmy tylko do naszego pokoju,on przyssał się do moich ust.Całowaliśmy się bardzo namiętnie,ale przerwało nam pukanie do drzwi.
- Proszę.-krzyknął Michał.
- Sorry że przeszkadzam,ale za 20 minut lecimy na imprę.-powiedział Zbyszek i poszedł.
- Dobra ja zajmuję łazienkę.-powiedziałam i weszłam do niej.Szybko zrobiłam makijaż i fryzurę,a na końcu się przebrałam.
Po 10 minutach kierowaliśmy się w stronę klubu.Było tam strasznie tłoczno,wiele ludzi,normalnie cudem się dostaliśmy.Zauważyłam wielką loże pełną siatkarzy,zobaczyłam wśród nich Bartka.
- Cześć brat.-pocałowałam go w policzek.
- O Kuraś to twoja laska?
- Nie to moja siostra,jest dziewczyną Dzika.
- Witaj Krzysztof Ignaczak,dla znajomych Igła.
- Berenika Kurek,dla znajomych Ber,albo Dale.-przywitałam się z każdym.Zaczęliśmy zabawę.Niby siatkarze a alkohol lał się strumieniami.Zauważyłam po pewnym czasie że do Miśka przyczepiła się jakaś dziewczyna,a że ja byłam troszeczkę wstawiona,podeszłam do nich.
- Blondi spadaj teraz ja tańczę.-powiedziałam.
- No chyba nie,ja byłam pierwsza.
- Wiesz mam większe prawa niż ty.
- Tak za kogo ty się uważasz?-zapytała.
- Jestem jego dziewczyną.-zaśmiałam się.
- Pomarzyć zawsze można.
- Kochanie mogę cię prosić?-spojrzałam na Miśka.
- Ależ oczywiście słonko.-a nasze koleżance zrobiło się głupio.Z głośników poleciała wolna piosenka,wtuliłam się w ramiona Michała i kołysaliśmy się powoli.Z widoku zniknął mi Bartek,a był trochę wypity,i wiem co on wyprawia po alkoholu.Podeszliśmy do stolika.
- Widzieliście Bartka?-zapytałam.
- Wyszedł na zewnątrz.-udałam się przed klub,na ławce przed dyskoteką siedział smutny Bartek.
- Co się stało?-zapytałam.
- Kocham ją,tak cholernie ją kocham.-wyszeptał.
- Zadzwoń do niej.-powiedziałam,a on już wyciągnął telefon.-O nie bracie jak wytrzeźwiejesz.A teraz chodź ze mną zatańczyć.-poszliśmy na parkiet świetnie się bawiąc.Wszyscy wróciliśmy do hotelu o 3:00.Nie byłam już tak pijana,od godziny 23:00 nie piłam,Michał też trzymał się na nogach.Weszłam do łazienki i zdjęłam sukienkę,wyszłam z niej i podeszłam do stojącego Michała.Wpiłam się w jego usta,nasze pocałunki stawały się bardziej namiętne,nie wytrzymałam i rzuciłam go na łóżko.Powoli zdejmowałam z niego ubrania,chciałam tego jak nigdy dotąd.
- Jesteś pewna?-zapytał między pocałunkami.
- Tak.-wyszeptałam.Bardzo szybko pozbyliśmy się resztek ubrań i stało się.Doznaliśmy wspólnej przyjemności,mogę powiedzieć że mój pierwszy raz był cudowny i z osobą którą kocham,po wszystkim zasnęliśmy wtuleni w siebie.....



I mamy kolejny :) Jak wam się podobało,mam nadzieje że was nie zanudziłam tym rozdziałem.Kolejny oczywiście jutro.Dziękuję za tak liczne komentarze i odwiedziny.Widzimy się jutro.Pozdrawiam Aga