niedziela, 6 lipca 2014

Rozdział 55:

Michał wróci o 15:00 do domu,do tego czasu musiałam przetrwać te dwie.Kiedy tylko wszedł do środka,Kaśka wręcz dosłownie pobiegła na korytarz,a ja spokojnie czekałam w kuchni.W końcu do kuchni wszedł Michał.
- O kochanie już wróciłaś?-zapytał podchodząc do mnie i całują namiętnie.
- Tak,a czym ty dziś pojechałeś na trening?-zapytałam.
- A przyjechał po mnie Masny bo moje coś odpalić nie chciało.Co dobrego jemy?-zapytał,a ja wkurzona wstałam i powiedziałam.
- Zapytaj się swojej cioci i Kasi co jesz.-i wyszłam,czy na prawdę on nie widzi że Kaśka praktycznie się do nas wprowadziła?Poszłam do sypialni i usiadłam na parapecie,gdzie zaczęłam płakać.Po chwili poczułam jak obejmuje mnie ramionami.
- Co się stało kochanie?-zapytał.
- Serio czy ty tego nie widzisz?-krzyknęłam i miałam to gdzieś czy mnie usłyszą.
- Czego nie widzę?-faceci to jednak są ślepi.
- Co ci powiedziałam ostatnio?Nie wiesz to ja ci podpowiem,nie chcę widywać twojej byłej i co jakoś ciągle tu jest.-krzyczałam.
- Przecież ona przychodzi do mojej cioci i nie mogę jej zabronić.-powiedział.
- Teraz to ty mnie posłuchaj masz wybór,albo wyprosisz Kaśkę,a ciotkę zawozisz do rodziców,albo to ja się z stąd wynoszę,ale już nie wrócę.-powiedziałam poważnie.
- Dlaczego stawiasz mnie w takiej sytuacji?-zapytał siadając na łóżku.
- Nie Michał,trudny wybór miałbyś między mną,a swoją matką tu praktycznie wybierasz między mną a swoją byłą i ciotką,która od samego początku poniża mnie i traktuje jak swoją służącą.
- Ale Wanda jest siostrą mojego ojca,mam ją tak wyrzucić?-zapytał.
- Czyli podjąłeś decyzję one zostają a ja się wynoszę?-zapytałam.
- Ber proszę ona wyjedzie za tydzień a wtedy jesteśmy tylko my.-powiedział do mnie podchodząc i przytulając,ale ja się od niego odsunęłam.
- Tylko że ja tygodnia nie wytrzymam.Michał nigdy nie chciałam cię stawiać w takiej sytuacji,ale one mnie do tego zmusiły.
- Ber...-powiedział,ale się zatkał,więc jeżeli on nie potrafi powiedzieć do widzenia to niestety bardzo mi przykro.Wyjęłam walizkę i zaczęłam pakować swoje ubrania.
- Co ty robisz?-szepnął.
- Pakuję swoje rzeczy,nie wiedziałam że to wszystko się tak potoczy,jeżeli ty nie potrafisz wybrać między mną a Kaśką i Wandą to nie mamy o czym gadać.-zamknęłam walizkę.
- Ale co chcesz żebym zrobił?-złapał mnie za rękę.
- Musisz potrafić wybrać,ale jak widzę już wybrałeś.Tylko zastanawia mnie fakt po co się ze mną żeniłeś skoro nie potrafisz zrobić czegoś na czym mi bardzo zależy.
- Mam tak po prostu iść i wywalić ją z mieszkania?-krzyknął.
- Wiesz to zróbmy inaczej ja zaproszę jeszcze Jarka,był moim byłym i żyjmy wszyscy razem,wiesz jak ja się czuję widząc ją codziennie,od razu widzę przed oczami sytuacje jak byliście parą,a to nie jest przyjemne.Ty Michał może nie wiesz ale twoja ciocia poniża mnie,obraża,a to boli.-pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
- Proszę cię nie płacz.-przytulił mnie.
- Jak mam nie płakać skoro życie mnie do tego zmusza,dlatego Michał muszę ci postawić takie ultimatum wiem że w stosunku nie jestem fer ale muszę myśleć też o sobie.Od tygodnia chodzę zmęczona,smutna,zdenerwowana,a jestem w ciąży.
- Dobrze obiecuję że z nią pogadam,ale najpierw rozpakujemy twoje rzeczy.-uśmiechnęłam się bo myślę że wreszcie do niego dotarło co powinien zrobić.Rozpakowaliśmy moje ubrania i udaliśmy się na miasto.Weszliśmy do restauracji,stwierdził że dziś zjemy na mieście z czego się ucieszyłam.Zamówiliśmy sobie risotto z kurczakiem,pycha.
- Kochanie,mama chciała żebyśmy przyjechali na weekend do Nysy.-powiedziałam.
- Nie ma problemu,dobrze że jutro jest sobota nie ma treningu więcej czasu spędzę z tobą i naszym maleństwem.
- No ostatnio się skarżyło nasze maleństwo że nie poświęcasz mu czasu.-zaśmiałam się.
- Spokojnie dziś to nadrobię.-puścił mi oczko,zjedliśmy nasze zamówienie i spacerkiem wróciliśmy do domu.Była godzina 21:00,a Kaśka dalej siedziała u nas w salonie,a ja byłam strasznie zmęczona.Siedziałam w kuchni z głową na stole.Michał też zmęczony poszliśmy do salonu.
- Przepraszam że przeszkadzamy,ale ja i Berenika jesteśmy zmęczeni i nie ukrywam że jest po 22,więc....-przerwała mu Kaśka.
- Chcesz powiedzieć że mnie wyrzucasz?-zapytała.
- Nie.-w tym momencie kopnęłam go w nogę.-To znaczy jest późno a my chcemy spać.
- No dobrze już pójdę,pani Wandziu widzimy się jutro.-powiedziała.
- A tak tu masz klucze do mieszkania i przenoś swoje rzeczy.-powiedziała podając jej klucze do naszego mieszkania.
- Ale po co ma przenosić swoje rzeczy?-wtrąciłam się.
- Kasia ma remont w mieszkaniu i pozwoliłam jej przenocować tutaj.
- Pani pozwoliła,ale to nie jest pani mieszkanie więc nie ma żadnego przenocowania.-powiedziałam zabierając Kaśce klucze.
- Jesteś strasznie niewychowana,gdybyś wiedziała ludziom się pomaga.-powiedziała.
- Może nie jestem.-powiedziałam.
- Michał jutro rano zawozisz mnie do Wałcz,moja noga już tu nigdy nie postanie.Gorszej żony sobie wybrać nie mogłeś?-spojrzała na mnie.-Masz jutro przyjechać pod blok Kasi i mnie zawieziesz.poszła do sypialni i po chwili wyszła ze swoją walizką.-Niewychowana gówniara.-szepnęła do mnie.Kiedy tylko usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi,usiadłam na kanapie i poczułam ulgę.Nareszcie koniec z tym wszystkim,ale nie wiedziałam że to dopiero początek........
 
 
 
 
 
 
I jest kolejny,przepraszam że taki krótki,ale z tych całych emocji z meczu nie dałam rady dłuższego.Teraz czekać na Włochów,niech pokażą swoją siatkówkę i ograli Brazylijczyków.Piękny mecz w wykonaniu naszych chłopaków,BRAWO :)
Michał Kubiak opuszcza Jastrzębski Węgiel nie powiem będzie mi go w Plus Lidze brakowało,ale niech się rozwija :)
Następny we wtorek,zachęcam do komentowania.
Pozdrawiam Aga

piątek, 4 lipca 2014

Rozdział 54:

- Jaką do cholery bójkę?-zapytałam wstając z jego kolan.
- No bo wczoraj jak wyszłaś to ja poszedłem do Damiana.Tam wypiliśmy po piwie i około 23:00 wracałem do domu.Pod blokiem stał ten cały Jarek z dwoma kolegami....-przerwałam mu.
- Kto stał?-krzyknęłam.
- No ten Jarek.-powiedział.
- I co dalej?-zapytałam już spokojnie.
- No i on wiesz zaczął mówić dziwne rzeczy związane z tobą i się trochę wkurzyłem i popchnąłem go i tak wyszła cała bójka.
- Michał.-powiedziałam i przytuliłam go.
- Jesteś na mnie zła?
- Trochę jestem,bo nie powinieneś wdawać się w takie rzeczy.Jesteś siatkarzem,przecież gdyby to zobaczył jakiś fotoreporter to dziś wypłynęłoby to na świat.I pewnie się nie dowiem co mówił?-poczułam jak kiwa głową.
- Nie tego ci nie powiem.A teraz chodź do salonu.-powiedział wstając.
- Misiu nie uważasz że twoja ciocia za bardzo się tu zadomowiła?
- W jakim sensie?-zapytał.
- No odkąd tu jest codziennie zaprasza Kaśkę,nie chcę nic mówić ale nie bardzo chcę oglądać twoją byłą.
- Dobra pogadam z nią dziś a teraz może chodźmy i przetrwajmy razem tą wizytę.-weszliśmy do salonu,a tam one sobie oglądają nasze albumy ze zdjęciami.
- O to zdjęcie jest ładne.-pokazała Wanda.Na zdjęciu był Michał z Kaśką na wakacjach.Trochę się zdziwiłam co to zdjęcie robi w naszym albumie.Koleżaneczka zmyła się do domu około 22:00.Chciałam iść wziąć porządny prysznic ale nici z tego bo po 5 minutach dobijała się Wandzia.Kiedy wreszcie łazienka się zwolniła,Michał poszedł do kuchni zrobić popcorn bo mieliśmy zamiar oglądnąć film,ja znów weszłam do łazienki i zadzwoniłam do Jarka:
- Halo?-zapytał.
- Cześć z tej strony Berenika.
- O jak miło że dzwonisz.
- Posłuchaj jutro będę w Nysie,chcę się z tobą spotkać.-powiedziałam poważnie.
- No dobrze,dla ciebie znajdę zawsze słonko czas.To gdzie?
- W kawiarni koło parku.
- W naszej kawiarni?
- W kawiarni,będę czekać o 16:00.-powiedziałam i się rozłączyłam.Wyszłam i poszłam do salonu,gdzie czekał już Michał.Oglądaliśmy,ale w pewnym momencie przyszła Wanda.
- Michałku posłuchaj pojedź do Kasi bo jej mama potrzebuje tych tabletek.-podała mu opakowanie.
- To nie może Kaśka przyjechać po nie?-zapytałam.
- Wiesz co wysyłać mam dziewczynę po nocy,a wiadomo że mężczyźni lepiej prowadzą.-i mnie wkurzyła,Michał chciał się już podnieść,ale mu nie pozwoliłam.
- Ja pojadę,Michał ma jutro trening powinien się wyspać.-powiedziałam i założyłam buty.
- Ale ja prosiłam Michała.
- Ale ja chętnie zawiozę.-postawiłam na swoim i pojechałam,ale niezły szok mnie tam spotkał.Gdy zadzwoniłam dzwonkiem,otworzyła mi Kaśka w bardzo krótkiej sukience,jakby czekała na kogoś.
- Co ty tu robisz?-zapytała.
- Przywiozłam ci tabletki dla twojej mamy.-uśmiechnęłam się.
- Ale myślałam że je Michał przywiezie,to znaczy ty jesteś w ciąży i nie powinnaś po nocy jeździć.
- Powiem ci tylko tyle ja nie złapię się na wasze zagrania,i pragnę ci przypomnieć że Michał jest moim mężem.-powiedziałam.
- On dalej mnie kocha.-powiedziała i zamknęła drzwi.Wróciłam do mieszkania i od razu zasnęłam przytulając się do Miśka.
Rano obudził mnie Michał.
- Skarbie ja lecę na trening,wrócę około 17:00.-powiedział.
- Ja dziś pojadę do Nysy,chcę zobaczyć co u Kuby i w ogóle.-powiedziałam.
- No to może nie pójdę na trening i pojadę z tobą?
- Nie!-krzyknęłam.-To znaczy po co masz opuszczać a ja zostanę do jutra u rodziców.-pocałowałam go.
- No dobra,ale wiesz jak mnie bolą barki i plecy.-powiedział uśmiechając się.
- A wiesz jak mnie bolą usta.-przygryzłam dolną wargę.Nie musiałam długo czekać na jego reakcję od razu przyssał się do moich ust,ale tą chwilę przerwała nam Wanda.
- Ja dziś wychodzę do Kasi więc wrócę późno.-powiedziała i wyszła.O 9:00 Michał poszedł na trening a ja poszłam się ubrać.
I pojechałam do Nysy.Po 3 godzinach byłam pod domem.Weszłam do środka i krzyknęłam.
- Jest ktoś tu?-i do przedpokoju wpadła mama.
- A co ty tu robisz?-zapytała przytulając mnie.
- A przyjechałam was odwiedzić i zobaczyć co u Kuby.-uśmiechnęłam się.
- Teraz to w szkole jest,ale później po niego pójdziemy,chodź zrobię herbaty.-poszłyśmy do kuchni i gadałyśmy o wszystkim.Zrobiła się godzina 14:00 poszłyśmy po Kubę.Jak zadzwonił dzwonek to wszystkie dzieci zaczęły wybiegać,oczywiście Kuba na samym końcu.Kiedy mnie zobaczył zaczął biec z moją stronę i mocno mnie przytulił.
- Ber ale się za tobą stęskniłem.-powiedział.
- A wiesz jak ja za tobą.-pocałowałam go w głowę.
- Dobra wracajmy bo zimno się robi.-powiedziała mama.
- No wiesz w końcu mamo mamy połowę października.-zaśmiałam się.Poszliśmy do domu i o 15:30 wpadł tata,przywitałam się z nim i powiedziałam że umówiłam się z koleżanką.
I o 15:50 wyszłam,w końcu mam blisko.Równo o 16:00 zjawił się w kawiarni Jarek.
- Witaj.-powiedział i pocałował mnie w rękę.
- Cześć,wiesz na pewno po co się spotykamy?-zapytałam.
- No musisz mnie oświecić.
- Jarek co ty robiłeś przed wczoraj w Żorach i to w dodatku pod moim blokiem?
- A byłem odwiedzić przyjaciela.-uśmiechnął się.
- Wiesz gdybym cię nie znała to bym uwierzyła.
- O co ci chodzi?-zapytał.
- O to że przyszedłeś pod mój blok i biłeś się z Michałem.-powiedziałam zła.
- A to o to ci chodzi,sam zaczął.-powiedział.
- Michał nie zacząłby sam z siebie,coś musiało go rozzłościć i wiem że ty powiedziałeś takie rzeczy,które go wkurzyły.-powiedziałam.
- Wiesz nie przypominam sobie.-zaśmiał się i złapał mnie za rękę,którą od razu wyrwałam.
- Myślałam że rozmawiam z dorosłym człowiekiem a tu taka niespodzianka.Dobra tracę czas.-powiedziałam wstając i ubierając kurtkę.
- Nie rób z siebie takiej dorosłej Ber.-zaśmiał się.
- Ja jestem dorosła.
- Tak,na pewno jak coś się psuje chowasz głowę w piasek,zawsze tak robiłaś,teraz też i myślisz że to jest dorosłe.
- Na razie.-powiedziałam i wyszłam z stamtąd.Poszłam do domu.
- O już wróciłaś,to się rozbieraj bo za chwilkę kolacja.-powiedziała mama.Byłam tak głodna że zjadłam z trzy porcje,ale no ciąża pozwala na to żeby sobie pojeść.Później poszłam się wykąpać i spać.
Rano obudziłam się o 7:30,Kuba jak wstaje do szkoły strasznie się tłucze.Poszłam do łazienki się ubrać.
 
Później udałam się do kuchni.
- Kuba musisz się tak tłuc?-zapytałam.
- No sorry,ale mama kazała mi wstawać.
- Straszne rzeczy,dobra mamo ja też będę się zbierać.-powiedziałam zabierając z talerza kanapkę.
- Już no myślałam ze chociaż do obiadu zostaniesz.-powiedziała.
- Niestety,ale nie mogę,ale obiecuję że przyjedziemy w któryś weekend z Michałem.-przytuliłam ją.- No młody zbieraj się to cię do szkoły zawiozę.-uśmiechnęłam się,Kuba poleciał po plecak i wyszliśmy razem do auta.Po drodze trochę z nim pogadałam i powiedział że rodzice zapisali go na obóz siatkarski w lutym.
- To świetnie,wyrośnie nam kolejna gwiazda siatkówki.-powiedziałam.
- No,o kurczę Ber możemy się wrócić?-zapytał.
- Dlaczego?
- Bo zapomniałem wziąć od mamy pieniądze na wycieczkę.-powiedział.Zatrzymaliśmy się pod szkołą.
- A ile?-zapytałam sięgając po portfel.
- 50 złotych.-powiedział.Wyciągnęłam banknot i mu dałam.
- Proszę,zapłać.-z radości mnie przytulił.
- Dziękuję,dobra ja lecę,kocham cię.
- Ja ciebie też,pa.-poczekałam aż wejdzie do szkoły i ruszyła w drogę do Żor.Po trzech godzinach jestem pod blokiem i trochę się zdziwiłam że samochód Michała stoi na parkingu,przecież powinien być na treningu.Weszłam szybko po schodach i wpadłam do mieszkania.
- Michał jesteś?-krzyknęłam.Do przedpokoju weszła Kaśka.
- O miło ze już jesteś.-uśmiechnęła się.
- Mogę wiedzieć co ty tu do cholery robisz?-zapytałam.
- A Wandzia poprosiła bym zrobiła Michałowi obiad jak wróci z treningu bo na jego żonę nie warto liczyć.
- Ale już jestem więc proszę cię o opuszczenie mojego mieszkania.-powiedziałam stanowczo.
- Wanda poszła do sklepu,kazała na siebie poczekać więc zostanę tu czy ci się podoba czy nie.-powiedziała i poszła do kuchni,a moje ciśnienie podskoczyło do 200.Dziś będę musiała porozmawiać poważnie z Michałem i niestety będzie musiał podjąć poważną decyzję..........
 
 
 
 
 
 
 
I mamy kolejny :)
Jak wam się podoba? Dziś meczyk i sytuacja dla nas jest niestety straszna,wczoraj Brazylia zgarnęła 3 punkty,ale wierzę że nasi chłopcy dadzą radę,ciekawi mnie tylko jak będzie wyglądało to że w składzie na mecz znalazło się dwóch libero????
Na kolejny zapraszam w niedzielę,zachęcam także do komentowania.
Pozdrawiam Aga
 


 

środa, 2 lipca 2014

Rozdział 53:

Michał zmył się na trening o 8:00,bałwan jeden powiedział że mnie nie weźmie bo na sali można dostać piłką.Głupie nie,ja grzecznie siedziałabym na trybunach,ale nie bo tam też piłką dostaniesz,żeby on nie dostał.Myślałam że będę miała spokój,ale gdy tylko Misiek wyszedł do akcji wkroczyła Wanda.
- Zmień w pokoju pościel bo jest brudna,a ja idę zrobić śniadanie.-powiedziała.
- Nie była by brudna gdybyś się myła.-szepnęłam pod nosem.Poszłam do sypialni i co zobaczyłam,moje wszystkie prywatne rzeczy na wierzchu.Moje dokumenty wszystko przeczytała,nawet nie zapytała o zgodę no niech tylko Michał wróci zrobię mu piekło.Zmieniłam tą cholerną pościel i poszłam się ubrać.
 
- Posłuchaj dziś zaprosiłam gości i będą około 16:00 nie masz nic przeciwko?-wow ona się mnie o coś zapytała.
- Oczywiście że nie.-uśmiechnęłam się sztucznie.Michał pojawił się o 15:30 w domu,wolałam poczekać z kłótnią do wieczora po co teraz.Goście Wandzi zjawili się punktualnie,ale tego było za dużo co ona zrobiła.
- Dzień dobry.-weszła do salonu z Kaśką i jej mamą.Zrobiło mi się strasznie niezręcznie.Michałowi mało co oczy nie wyszły.
- Dzień dobry.-powiedziałam.Usiedli wszyscy w salonie,a ja zostałam zagoniona do zrobienia kawy,no cholera jej czy moi goście???
Praktycznie cały czas siedziałam w kuchni tłumacząc że muszę zadzwonić do przyjaciółki,Michał to nawet nie zauważył że mnie nie ma bo był tak pochłonięty rozmową ze swoją byłą.Siedziałam tak sama dobre dwie godziny,wreszcie łaskawie sobie poszły.
- To wpadnijcie jeszcze ja tu siedzę z dwa tygodnie.-po moim trupie to była jedna i ostatnia wizyta.Usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi.
- Michał ubierz się pójdziemy na spacer.-weszłam do salonu.
- No dobra.-powiedział.Gdy wyszliśmy z mieszkania to ja zaczęłam mówić.
- Jak się gadało z byłą?-zaśmiałam się.
- O co ci znowu chodzi?
- Nie wiesz o co chodzi,to ci powiem nie chcę żeby do naszego mieszkania przychodziła Kaśka,mam dość twojej ciotki wiecznie mi rozkazuje,myślałam że po ślubie będzie inaczej a jest gorzej.
- I co mam ją wywalić,posłuchaj jestem zmęczony,a ty jeszcze naskakujesz na mnie.-krzyknął.
- Dobra nie było tematu.-powiedziałam i udałam się do mieszkania spakować rzeczy.
- Mogę wiedzieć co ty robisz?-zapytał wchodząc do sypialni dobrze że ona się kąpała bo nie wytrzymałabym.
- Pakuję rzeczy.-stwierdziłam.
- Nie pakujesz żadnych rzeczy.-powiedział i wyrzucał z walizki to co spakowałam.
- Możesz się nie zachowywać jak dziecko.-zadziałało,wyszedł,a ja dokończyłam pakowanie.Wyszłam nawet nie mówiąc gdzie będę,tego było za dużo,doskonale wiedział że nie lubię Kaśki i zamiast wyjść ze mną on z nią wolał gadać a ja poszłam w odstawkę i jeszcze zarzuca mi że na niego naskakuję.Stwierdziłam że pojadę do Bartka i Ali.
Po dwóch godzinach jestem na miejscu,zdziwili się moim przyjazdem,ale kto normalny przyjeżdża o 23:00 w odwiedziny.Siedziałam z Alicją do 1:00.
- I tak normalnie wyszłaś z domu?-zapytała.
- Nawet mnie nie zatrzymywał,ale zrozum miałam tego dosyć,wiecznie byłam przez nią poniżana,robiłam wszystko,nawet przy Michale potrafiła na mnie nawrzeszczeć a on nic.
- No to nie fajnie,ale wam to przejdzie.-uśmiechnęła się krzywo.
- Co się stało Ala?-zapytałam.
- Też mam problem z mężem,ostatnio przyszedł tu mój były.
- I coś ci zrobił?-zapytałam.
- Nie byłam w tym czasie w sklepie z małym,ale naopowiadał Bartkowi jakieś bzdury że on jest ojcem Pawła.-powiedziała i posmutniała.
- Ale to Bartek jest ojcem?-zapytałam.
- Tak,ale Bartek mi nie wierzy i jak widzisz nie rozmawia ze mną.Zauważyłam nawet że patrzy inaczej na małego.-rozpłakała się na dobre.No nie zaraz nakopie mu do tyłka.
- Gdzie on jest?-zapytałam.
- Poszedł gdzieś z Winiarem i Mariuszem.
- Idź się położyć ja sobie na niego poczekam.-poszła dlaczego faceci są tak ślepi,zawsze uwierzą w coś co im się powie.No to sobie chłopak zabalował bo do mieszkania wszedł o 2:00 w nocy.Wyszłam na przedpokój i zapaliłam światło.
- No witamy balangowicza.-powiedziałam.On trochę się wystraszył.
- Ber co ty tu robisz?-zapytał,podeszłam do niego i sprawdziłam czy pił.
- Masz szczęście że nie piłeś.-powiedziałam.
- Co ty tu robisz?-powtórzył pytanie.Chwyciłam kurtkę i kazałam mu wyjść.Poszliśmy do parku,kazałam usiąść mu na ławce.
- Jakim prawem traktujesz tak Alicję i Pawła.-krzyknęłam.
- Co powiedziała ci o tym że....-przerwałam mu.
- O czym? O tym ze uwierzyłeś jakiemuś kretynowi a nie własnej żonie.Bartek,Alicja nigdy by cię nie okłamała,nie rób takiego błędu.-powiedziałam.
- O znawczyni się odezwała.Wiesz gdyby przyszła Kaśka i powiedziała że jest z Michałem w ciąży,na pewno byś uwierzyła.Więc nie pouczaj mnie.-krzyknął.
- Po pierwsze nie krzycz na mnie,a po drugie Alicja wie kto jest ojcem dziecka.I uwierz to ty jesteś tym ojcem,dziwne że nie przyszedł od razu ci o tym powiedzieć.
- Nie denerwuj się nie możesz teraz.-powiedział.
- Bartek ale nie rób z Ali puszczalskiej.
- Nie robię,i nigdy tego nie powiedziałem tylko on mówił to tak....
- Tak przekonywająco wiem ale to Alicja wie kogo kocha i wie że jesteś ojcem.Bartek proszę nie zmarnuj tego.usiadłam koło niego.
- Naprawię wszystko,a co ty tu naprawdę robisz?-zapytał.
- Miałam małe spięcie z Michałem i musiałam wyjść.-powiedziałam.
- Jakie spięcie?-zapytał,więc powiedziałam mu wszystko,zrozumiał i o więcej nie pytał,około 4:00 poszliśmy do mieszkania.
Długo sobie jednak nie pospałam bo obudził mnie Pawełek z Alicją.
- Powiedz ciocia wstawaj.-zaśmiała się Ala.
- Cześć dasz cioci buziaka?-zapytałam,i otrzymałam,kochany Pawełek.
- Zapraszamy n śniadanie.-udałyśmy się do kuchni.-Ber o której wrócił Bartek?-zapytała.
- O 2:00,ale wyciągnęłam go z domu i byliśmy o 4:00.
- Po co go wyciągnęłaś?-zaśmiała się.
- Musiałam mu nastukać więc jest naprawiony.-i o wilku mowa jak na zawołanie do kuchni wszedł Bartek,zwinęłam się stamtąd zabierając ze sobą małego,ubrałam go i poszliśmy na spacer.Na placu zabaw zadzwonił mój telefon:MISIEK.
- Halo?-zapytałam.
- Ber gdzie ty jesteś?-zapytał.
- Gdzieś jestem,a masz jakąś ważną sprawę?
- Proszę cię wróć do domu.
- A nie wrócę bo mam tu fajniejsze zajęcie,uu ale ładny przystojniak.-powiedziała żeby go wkurzać.
- Gdzie ty do cholery jesteś?-krzyknął.
- Jego tyłek oceniam na 10,kończę bo idę zagadać.
- Nie masz wrócić do domu.-powiedział stanowczo.
- Zastanowię się.-powiedziałam i się rozłączyłam,kocham go wkurzać.Po godzinie wróciłam z małym do mieszkania i Berenika Kubiak jest najlepsza psycholog na świecie.
- Przestańcie się całować.-powiedziałam,ale się szybko od siebie oderwali.
- W końcu jesteś u nas musisz to nosić.-zaśmiał się Bartek.Postanowiłam wrócić do domu,pożegnałam się i wróciłam do Żor.Kiedy weszłam do domu kolejny szok w salonie znowu była Kaśka,ale tym razem bez mamy.
- O wróciłaś już?-zapytała Wandzia.
- Tak,gdzie Michał?-zapytałam.
- A to ty nie wiesz ze twój mąż na trening?-zapytała Kaśka.
- Może wiem a może nie.-powiedziałam i poszłam do pokoju rozpakować rzeczy i po 15 minutach usłyszałam.
- Jestem już.-wyszłam na przedpokój i zobaczyłam że Michał na pod okiem niezłe limo.
- Co ci się stało?-zapytałam.
- Nic tylko dostałem piłką.-powiedział,podszedł do mnie.-Przepraszam cię,nie powinienem tak mówić.-powiedział.Uśmiechnęłam się i się do niego przytuliłam.
- Kocham cię.-powiedziałam.
- Ja ciebie też.-pocałował mnie.I tą chwilę przerwała nam Kaśka z Wandą.
- Michał co ci się stało?-zapytała ciocia.
- Nic tylko dostałem piłką.
- To trzeba zrobić okład.-złapała go za rękę Kaska i poszła z nim do kuchni,ale ja nie dam jej być blisko jego też tam się udałam.Zrobiła jakiś tam okład trzymała mu to na oku,o nie kochana ja mogę mu to przytrzymać.
- Daj przytrzymam mu ten okład.-powiedziałam,chyba nie chciała robić scen przy Michale i od razu zmyła się do salonu,a ja usiadłam mu na kolanach.
- Michał na pewno dostałeś piłką?-zapytałam.Spuścił wzrok na podłogę.-Michał?-zapytała ponownie.
- Ber bo wczoraj była taka sytuacja.-zaczął.
- Jaka sytuacja?-prawie że krzyknęłam.
- Miałem małą bójkę..........
 
 
 
 
 
 
I jest kolejny :)
Dziękuję wam za wszystkie komentarze,więc nawet nie wiem co napisać,w piątek meczyk.Zaczęły się wakacje no nie wiem.Jak myślicie w jaką bójkę wdał się Michał???
Zapraszam na kolejny w piątek,zachęcam również do komentarzy.
Dla was dziś :
Dwóch Winiarskich :)
Pozdrawiam Aga


 

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Rozdział 52:

- Michał możesz mi pomóc?-krzyknęłam z sypialni.
- Co się stało?-zapytał wchodząc do pomieszczenia.
- Połóż te rzeczy na najwyższą półkę.
- Kochanie jesteśmy w Żorach już od tygodnia a ty dalej nie rozpakowałaś swoich rzeczy?-znów pytał kładąc rzeczy.
- Kochanie powiem ci że w Katowicach tych rzeczy trochę miałam,a teraz ja idę zrobić obiad,a ty poukładaj tu.-powiedziałam i poszłam do kuchni.Nie minęło 5 minut,a ten przylazł i zaczął mnie całować po szyi.
- Już żeś przylazł?-zaśmiałam się.
- Dzięki że masz mnie dość.-powiedział i usiadł na krześle.
- Ej chyba się nie obraziłeś?-zapytałam,ale nie uzyskałam odpowiedzi.- Aha dobra,nie było tematu.-i żeby bardziej go wkurzyć zrezygnowałam z robienia obiadu zadowoliłam się paczką żelków na które miałam ochotę.O 17:00 miał zacząć się mój ulubiony film,przygotowałam sobie popcorn i gdy weszłam do salonu przeżyłam szok.
- Michał ja miałam oglądać.-powiedziałam.
- Nie ja oglądam mecz.
- No ale mówiłam ci wczoraj,powiedziałaś że nie ma problemu.
- Ale przypomniałem sobie o meczu i chcę go oglądnąć.-mówił nawet na mnie nie patrząc.-wkurzona podeszłam do niego i wyrwałam mu z ręki pilota.
- Ja mówiłam wcześniej więc ja oglądam.-on nie chcąc się poddać wstał i przełączał mi stację guzikami.-Michał do cholery.-krzyknęłam.
- Berenika do cholery.-sparodiował mnie.
- Jestem na ciebie zła i wychodzę i nie wiem kiedy wrócę.-powiedziałam i wyszłam z mieszkania.No wkurzył mnie,poszłam sobie do parku i tak siedziałam z 3 godziny,ale strasznie zgłodniałam więc wróciłam do domu.No super nie wzięłam klucza,a Michała nie ma w mieszkaniu,telefonu też nie wzięłam.Świetnie,ciekawe gdzie on polazł,niech tylko wróci to pokażę mu jazdę.Nie wiem jak długo siedziałam na schodach jak palant,ale wreszcie łaskawca się pojawił.
- Gdzie ty do cholery byłeś?-zapytałam,ale w odpowiedzi wyciągnął przede mną piękny bukiet czerwonych róż.
- Chciałem cię przeprosić i jak wyszłaś to ja poszedłem do kwiaciarni i okazało się że jest zamknięta i poleciałem do drugiej ale też zamknięta więc wsiadłem w samochód i pojechałem do Jastrzębia i tam kupiłem ci róże.-powiedział,a ja nie mogłam wytrzymać i zaczęłam się śmiać.
- Specjalnie pojechałeś,o boże.-podeszłam do niego i mocno przytuliłam.-Oj kochanie,ale wiesz że siedziałam tu jak idiotka i żądam przeprosin bardzo porządnych.-przygryzłam wolną wargę.
- Już się robi.-otworzył drzwi i od razu przycisnął mnie do ściany i przyssał się do moich ust,co bardzo mi się spodobało.Nie doszliśmy porządnie do sypialni a ja już byłam w samej bieliźnie.Kiedy Michał miał rozpiąć mój stanik to zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Kto to do cholery?-zapyta odrywając się ode mnie.
- Udawajmy że nas nie ma.-zaśmiałam się,ale ten ktoś nie odpuszczał więc niechętnie się ubraliśmy i poszliśmy otworzyć przybyszom,a tak naprawdę przybyszce.
- No nareszcie myślałam że się nie doczekam.-byłam w szoku bo nie znałam tej kobiety.
- A co ty tu robisz ciociu?-zapytał Michał a mi kopara opadła to jest jego ciotka,ale dlaczego ja jej nie znałam???
- Przyjechałam,zobaczyć co u ciebie i tej twojej żonki.-spojrzała na mnie z ironią,już jej nie lubię.
- Kochanie poznaj to jest moja ciocia,siostra mojego taty,ciociu poznaj to moja żona Berenika.-przedstawił nas sobie ale i tak jej nie lubię.
- To co mam tak stać czy łaskawie się ruszysz i zaprosisz mnie do środka?-powiedziała.Michał wziął jej bagaż,a ja zaprosiłam do salonu.
- Na ile przyjechałaś?-zapytał Michał.
- Na jakieś 2 tygodnie,no to plan jest taki ja zamawiam sypialnię,bo mam problemy z kręgosłupem.-powiedziała,a mnie zatkało.
- Oczywiście ciociu.-jaki on cholera stał się nagle posłuszny.Ciocia Wanda poszła do naszej sypialni,a ja się zastanawiałam gdzie ja pójdę spać,mamy w mieszkaniu jedną sypialnię,druga niestety ma strasznie twarde łóżko więc od razu odpada.Kiedy Michał przyszedł do mnie,a ciocia zamknęła się w pokoju zaczęłam kłótnię.
- Michał a gdzie my będziemy spać?-zapytałam.
- No kanapa się rozsuwa,więc tu.
- Miśku wiesz że jestem w ciąży?-zapytałam.
- No przecież wiem,głupi nie jestem.
- Ja też potrzebuję wygodnego miejsca do spania,ja 2 tygodni na kanapie nie wytrzymam.-powiedziałam i poszłam do łazienki.-Michał możesz pójść po moje rzeczy do sypialni?-zapytałam wychylając głowę za drzwi.Po chwili do łazienki wszedł Michał,zamknął drzwi.
- To się kąpiemy.-uśmiechnął się,wzięliśmy wspólną kąpiel.Później Michał poszedł przygotować nam miejsce do spania,do łazienki wparowała ciotka.
- Boże długo musisz w tej łazience siedzieć?-zapytała.-Zachowujesz się jak królowa.-wkurzona wyszłam z pomieszczenia i udałam się do kuchni.Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam z niej wielką czekoladę.
- Nie idziesz spać?-zapytał Michał.
- Za chwilkę.-usiadł koło mnie i pociągnął mną tak że wylądowałam u niego na kolanach.
- Co się stało?
- Nic tylko zgłodniałam.-pocałowałam go.Nasze czułości przerwała Wanda.
- Będziesz gruba jak będziesz się opychać na noc słodyczami,ale zawsze po ślubie kobiety się zmieniają.
- Ciociu Ber jest w ciąży i może mieć zachcianki.-powiedział trochę wkurzony Michał.
- Ja jakoś nie miałam,ale smacznego ja idę spać.-powiedziała i wyszła.
- Chodźmy Misiu spać,zmęczona jestem.-15 minut później leżałam przytulona do Michała i tak też zasnęłam.
Po prostu tą kobietę rozszarpię,kto normalny o 8:00 odkurza mieszkanie???Spać przez nią nie można.
- Michał możesz coś z tym zrobić?-krzyknęłam.
- Ale dla niej to normalne.-powiedział i przewrócił się na drugi bok.Jak to jest normalne,to ja powinnam być królową Polski.
- Michał.-szturchałam go.
- Ber za trzy godziny mam trening daj mi spać.
- To ona nie daję ci i do tego mi spać.-powiedziałam.Ułożyłam się spokojnie i leżałam patrząc w sufit po jakiś 15 minutach przestała więc na chwilę odleciałam.
- Kochanie ja idę na trening.-obudziło mnie delikatne głaskanie mojego policzka.
- Nie idź zostań ze mną.-objęłam go wokół szyi i przytuliłam.
- Bardzo bym chciał ale trener mnie zabije.Kocham was.-pocałował mnie.
- My ciebie też.-postanowiłam wstać,pościeliłam kanapę i poszłam do kuchni zjeść śniadanie.Niestety przylazła ciocia Wanda.
- Może byś się ubrała a nie w piżamie siedzisz?-zapytała i mój humor już jest zepsuty.
- Zjem śniadanie i się ubiorę.-powiedziałam spokojnie.
- Na zakupy byś poszła,w lodówce światło tylko świeci.
- Michał wróci z treningu i pojadę z nim.
- Będziesz go tak wymęczać po treningu,nic nie robisz więc się przejdź a przy okazji zrobię listę co masz mi kupić.-powiedziała i zabrała się za robienie listy,zjadłam dosłownie jedną kanapkę bo na więcej mi nie pozwoliła i poszłam się ubrać.
Pojechałam do sklepu,wróciłam do domu obładowana 6 reklamówkami,musiałam na dół schodzić 3 razy.Zmęczona położyłam się na kanapie,ale nie na długo.
- Teraz będziesz leżeć,chodź posprzątać w sypialni twoje ubrania.
- Moje?-zapytałam od razu się podnosząc.
- Musiałam zrobić miejsce dla siebie a twoich ubrań było najwięcej więc je wyjęłam.-wkurzona poszłam do sypialni i żeby jeszcze wyjęła to ok,ale ona je wyrzuciłam na podłogę,spokojnie Ber,nic nie rób złego.Poukładałam moje ciuchy i do domu wszedł Michał.
- Jestem już.-krzyknął.Zadowolona wręcz pobiegłam do niego i mocno przytuliłam.-Nie spodziewałem się takiego powitania.
- Tęskniłam.
- Posłuchaj pójdę wziąć prysznic i pojedziemy na zakupy.-powiedział.
- Nie trzeba już byłam na zakupach.
- Sama?
- Tak twoja ciocia kazała.-powiedziałam i chciałam zrobić obiad,ale ona była pierwsza.Poszłam się do salonu i położyłam się.Około 17:00 wreszcie powstał obiad,usiedliśmy w trójkę w kuchni i zaczęliśmy jeść.Znaczy ja badałam każdą rzecz na talerzu.
- To są szparagi?-zapytałam.
- Jak ci nie smakuje sama sobie rób obiady.-powiedziałam.
- Spokojnie,tak skarbie to są szparagi.-powiedział do mnie Michał.Zjedliśmy spokojnie i bez rozmowy bo co bym nie powiedziała to ona od razu krzyczy.Po obiedzie stwierdziła że ona idzie się położyć,a ja mam posprzątać.Kiedy tylko wyszła to zaczęła swoją gatkę.
- Michał ona jest okropna.-jęknęłam.
- Kochanie.-posadził mnie na swoich kolanach.
- A dlaczego właściwie nie była na ślubie?
- Bo ona mieszka w Niemczech i nie mogła się wyrwać to stwierdziła że nas odwiedzi.
- To nie mogła nas odwiedzić i pojechać do twoich rodziców?
- Nie wiem,ale wytrzymamy.-uśmiechnął się.
- Oj tak wytrzymamy jeżeli będziesz mnie brał na swoje treningi,bo inaczej to ja jadę do rodziców i czekam kiedy ona pojedzie.-powiedziałam i poszłam się wykąpać.Postawiłam sprawę jasno,a mówią że to teściowa jest najgorsza i tu się mylicie ciotki jeszcze gorsze.....





Na początku serdeczne przeprosiny za tą długą nieobecność,ale z środy na czwartek moi rodzice dostali wiadomość o mojej babci.Dwa dni spędziłam w szpitalu,później ze zmęczenia zapomniałam,ale wszystko wróciło do normy i jestem.Jak wam się spodobało pojawienie cioci????
Troszkę pobędzie w opowiadaniu,także zachęcam do czytania.
Dziękuję za komentarze i obiecuję po nadrabiać u was zaległości.
Następny w środę,serdecznie zapraszam,zachęcam także do komentowania.
Pozdrawiam Aga
 


 

Już jestem :)

Przepraszam że mnie nie było ale moja babcia trafiła do szpitala z tego wszystkiego zapomniałam o blogu ale już wróciłam i o 23:00 pojawi się rozdział.
Pozdrawiam Aga

wtorek, 24 czerwca 2014

Rozdział 51:


Rano wstałam około 10:00,dziś mamy wyjeżdżać do rodziców Michała,gdzie pojawią się także moi.Strasznie się obawiałam że coś może pójść nie tak.
- Michał boję się a jak oni tego nie zaakceptują?-zapytałam.
- Ale my ich tylko informujemy nie pytamy ich o zgodę.
- No ale....-przerwał mi.
- Kochanie posłuchaj musimy i tak uznać ze to jest nasza mała wpadka,ale ja nie zamierzam mówić rodzicom że zgrzeszyłem tylko powiem że zostaną dziadkami.
- Dla ciebie to jest proste,ale ja nie mam żadnych środków do życia.Nie pracuję,nie skończyłam studii.
- Posłuchaj ja zarabiam i to starczy nam na życie.-powiedział.
- Ale posłuchaj mnie nie chcę żebyś wydawał na mnie to są twoje zarobki i.....-przerwał mi znowu.
- I tymi zarobkami zapewnię tobie i naszemu skarbowi bezpieczeństwo.-pocałował mnie.
- Dobra jedźmy już.-wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w drogę do Wałcz.Całą drogę przespałam,obudził mnie dopiero Michał kiedy byliśmy już na miejscu.
- Gotowa jesteś?-zapytał pomagając mi wysiąść z samochodu.
- Chyba tak,ale obiecaj mi że będziesz trzymał cały czas mnie za rękę.-powiedziałam.
- Obiecuję.-trzymając się za ręce weszliśmy do domu państwa Kubiak.
- Dzień dobry dzieci.-do przedpokoju weszła pani Ania.Przytuliła nas i zaprosiła do salonu gdzie byli już moi rodzice,przywitaliśmy się i nadszedł czas na najważniejsze.
- Mamo usiądź muszę wam coś powiedzieć.-powiedział Michał.
- Już synku.Proszę co chcesz nam powiedzieć.?-zapytała.Złapałam mocniej za rękę Michała dając mu znak żeby mówił.
- Więc no jak wam to powiedzieć,no ten,o boże.-plątał się.
- Możesz mówić wyraźniej?-zapytał pan Jarek.
- No my z Bereniką będziemy rodzicami a wy dziadkami.-wykrztusił.To był moment najważniejszy,jak oni się zachowają,nasi ojcowie uśmiechnęli się bardzo szeroko,a matki patrzyły na nas wielkimi oczami.
- Ale to jest pewne?-zapytała moja mama.
- Tak wczoraj byłam u lekarza.-szepnęłam.
- No ale....-przerwał pani Ani mój tata.
- Dziewczyny cieszmy się z ich szczęścia.
- Dobrze ale jest jeden warunek.-powiedziały nasze mamy.
- Jaki?-zapytał Michał.
- Ślub.-powiedziały krótko.Zgodziliśmy się,oczywiście zabroniły nam lecieć na wakacje i musieliśmy wziąć się za wielkie przygotowania.
Trzy miesiące później:
- Ala pomóż mi.-poprosiłam Alicję o pomoc w zapięciu mojej pięknej sukni.
- Ber nie mogę uwierzyć że ty bierzesz ślub.-zaklaskała Jula.
- A myślisz że ja w to wierzę,boże.-uśmiechnęłam się.
- Dobra ja za chwilę wrócę.-powiedziała Ala i wyszła.Podeszłam do Juli i mocno ją przytuliłam.
- Co się stało?-zapytała.
- Dziękuję że ze mną jesteś,Chip kocham cię.-zaśmiałam się.
- Ja ciebie też Dale.-gotowa w mojej fryzurze.
 I w mojej sukni.
 
Zeszłam na dół do salonu gdzie stali nasi rodzice,Zbyszek,Bartek z małym na rękach i oczywiście Michał.Podeszłam do niego i wpięłam mu kwiatek w kieszonkę w marynarce.Odbyło się nasze błogosławieństwo,oczywiście musiała spłynąć mi pojedyncza łza po policzku,ale z takiego szczęścia,każdy by płakał.Później pojechaliśmy do kościoła,gdzie była cała reprezentacja wraz z trenerami,klubowi koledzy z trenerami i oczywiście ich małżonki i pociechy.
- Tatuś nie denerwuj się.-szepnęłam przed kościołem kiedy zostałam tam tylko z tatą,który jak tradycja nakazuje wprowadza mnie do kościoła.
- Cieszę się twoim szczęściem.-pocałował mnie w skroń.-Nie dawno byłaś taka mała a teraz muszę cię oddać innemu.
- Zawszę będę twoja.-przytuliłam go.Zaczął grać marsz weselny.Razem z tatą zaczęliśmy ruszać w stronę ołtarza,gdzie oczywiście stał uśmiechnięty Michał.Tata podał uścisnął rękę Michałowi i podał mu moją.Całą mszę trzymałam rękę Michała.Nadszedł czas przysięgi,pierwszy mówił Michał.
- Ja Michał biorę ciebie Bereniko za żonę i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący w Trójcy Jedyny i wszyscy święci.-mówiąc to patrzył mi głęboko w oczy,teraz moja kolej.
- Ja Berenika biorę ciebie Michale za męża i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący w Trójcy Jedyny i wszyscy święci.Wszystko wokół było takie magiczne,nic się nie liczyło tylko my.
- Teraz młodzi założą sobie obrączki.-powiedział ksiądz spojrzałam na Zbyszka,który zrobił się cały blady.
- Wiedziałem czego zapomniałem.-szepnął.Zaczęłam cicho chichotać,ale sytuację uratowała Jula,która podeszła i podała obrączki.Cały kościół się zaśmiał wraz z księdzem.
- Zaczyna pan młody.-powiedział do Michała.
- Bereniko przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
- Michale przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Wreszcie zakończyła się msza,zostaliśmy ze świadkami żeby podpisać papiery.
- Zbychu zabiłbym cię gdyby tych obrączek nie było.-zaśmiał się Michał.
- Oj no to wszystko z nerwów.-podpisaliśmy co trzeba i organista zaczął grać marsz mendelsona.Złapałam Michała za rękę i wyszliśmy z kościoła,gdy tylko pokazali nam się wszyscy goście zostaliśmy obrzuceni ryżem,myślałam że to się nie skończy,ale Igła latał cały czas do auta po zapasy.Zaczęli składać nam życzenia,co trwało to około 1,5 godziny.Wreszcie po zapakowaniu wszystkich kwiatów pojechaliśmy do restauracji.Tam rodzice powitali nas chlebem i wodą,później zostałam przeniesiona przez próg.- Wszyscy mają lampkę szampana?-zapytał prowadzący.-Jeżeli tak odśpiewajmy młodym Sto lat.-odśpiewaliśmy nasze polskie biesiadne sto lat.- I do dna.-ja oczywiście z Julką nie piłyśmy żeby nie było.Po szampanie był obiad,który zjadłam za dwóch.Nadszedł czas na pierwszy taniec.Stanęłam na środku z Michałem i po prostu gdy poleciała nasza piosenka wtuliłam się w niego.Wirowaliśmy po całej sali,gdy piosenka się skończyła popatrzyłam w jego oczy.
- Kocham cię skarbie.-szepnęłam.
- Ja ciebie też,i ciebie kochanie też.-dłońmi złapał za mój brzuch.Zaczęliśmy zabawę,było na prawdę genialnie,w połowie wesela wraz ze świadkami wyrwaliśmy się do ogrodu za restauracją na naszą sesję zdjęciową.Później wróciliśmy i nadeszły obowiązki żeby zatańczyć z wszystkimi gośćmi.Nie powiem udało mi się,ale Michał to przez moją babcię pewnie będzie miał dosyć tańca.Poszłam się na zewnątrz przewietrzyć.Wieczór był bardzo ciepły,co mnie zdziwiło w końcu październik.Postanowiłam wstrzymać się ze studiami do czasu ciąży.Może na nie wrócę,ale czas musi pokazać.
- A tu jest moja żona.-objął mnie od tyłu mój mąż,ale to świetnie brzmi.
- No jestem mężu mój.-zaśmiałam się.
- Jak się czujesz?-zapytał.
- Bardzo dobrze i nie myśl sobie że odpuszczę ci taniec.-powiedziałam i pociągnęłam go na salę.
- A myślałem że mi się jakoś uda.-zatańczyliśmy i czas tak szybko poleciał że nadszedł czas na tort.Postanowiliśmy dać go wcześniej ze względu na dzieci ,które mogą nie wytrzymać do północy.
- No to państwo młodzi pokroją ten przepyszny tort.
Chwyciłam Michała rękę i pokroiliśmy pierwszy kawałek.
- Proszę się nawzajem nim nakarmić.-zakazali nam więc trzeba.Jaki on był przepyszny,aż z mojego łakomstwa kazałam Michałowi przynieść mi drugi kawałek tym razy większy.Oczywiście że posłuchał i przyniósł,tylko że dwa małe kawałki.Kochany głupek.
Nadeszła pora na oczepiny,na początku tradycyjnie wybranie nowej pary młodej.Welon załapała moja koleżanka ze studiów Daria,a to było zaskoczenie kiedy krawat złapał Oliwer Winiarski.Brawa były tak głośne że pewnie słychać je było w całej Polsce.Zatańczyli i oczywiście na końcu było gorzko.To było takie urocze.Następne zabawy były również zabawne np.prowadzący mówił jaka figura ma powstać i para musiała to zaprezentować kto nie zrobił tego odpadał.Była też zabawa z tańczeniem i gdy przestała grać muzyka kobieta przewracała marynarkę partnerowi na drugą stronę.
- Ale proszę się postarać młodzi w nagrodę kupili odkurzacz.-zaśmiałam się na myśl o odkurzaczu.Wszyscy byli świetni ale zwycięzca może być jeden.
- Jak pan ma na imię?-zapytał prowadzący.
- Michał.
- A pani?
- Milena.-tak wygrali państwo Łasko.Z Miśkiem podeszliśmy z nagrodą,wszyscy zaczęli się śmiać.Oddaliśmy w ich ręce modny teraz odkurzacz.
- Może być trudny w obsłudze,ale jakby co to dzwońcie.-powiedziałam.
- Spokojnie poradzimy sobie.- zabawa trwała do 4:00 rano,później my z Michałem zwinęliśmy się do naszego mieszkania w Żorach,gdzie odbyła się nasza noc poślubna.Po wszystkim wtuleni w siebie zasnęliśmy.Teraz nikt mi nie wmówi że może być coś lepszego niż mieć tak kochającego męża i dziecko w drodze.I wreszcie stałam się panią KUBIAK.........







I jest kolejny :)
Podoba się prezent? Postanowiłam w tym rozdziale przyśpieszyć czas i zorganizowałam wesela tak to ujmę.Mam nadzieję ze wam się spodoba.
Następny w czwartek,no tylko ten tydzień i zakończenie roku szkolnego :)
Jestem zadowolona,dziękuję wam za wszystkie komentarze i oczywiście zachęcam do dalszego komentowania,i oczywiście czytania!!!!
Nie chciałam wczoraj pisać ale szkoda że chłopaki przegrali,ale mamy jeszcze 4 spotkania z Iranem i na pewno nie wrócimy do Polski bez punktów.
Widzimy się w czwartek.
Pozdrawiam Aga


 
 
 
 
 

 


 

niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 50:

Idę chodnikiem,kiedy jestem świadkiem wypadku.Dziewczyna przebiegała przez pasy kiedy potrąciło ją auto.O boże to ja.Podbiegłam do miejsca.Zauważyłam mężczyznę który mnie skrzywdził,to ten sam mężczyzna,którego widziałam na meczu,to mój wykładowca.Znowu zaczęłam przeżywać wszystko,widziałam jak cierpiałam z bólu,ale najgorsze że nie mogłam sobie pomóc,nie mogłam się obudzić.
- Pomocy.-zaczęłam krzyczeć,ale nikt mnie nie słyszał.Umierałam,on odjechał zostawił mnie.
- Proszę pomóż mi ja nie chcę umierać.-szeptałam sama do siebie.Zaczęłam płakać,nagle obraz się rozmazał i byłam teraz w szpitalu.Na korytarzu widzę swoich rodziców,Bartka i Alę,Julka ze Zbyszkiem i Michała.Podeszłam do nich ale nie reagowali na mnie.Po chwili drzwi jednej z sal otworzyły się.
- Kto jest z rodziny Bereniki Kurek?-zapytał.
- Jesteśmy rodzicami.-szepnął tata.-Co z nią?
- Bardzo nam przykro nie dało nam się jej uratować.-wszyscy zaczęli płakać,a ja skakałam wokół każdego mówiąc że tu jestem.
- Mówiłem że się jeszcze policzymy.-odwróciłam głowę a tam zobaczyłam Jarka.
- O czym ty mówisz?-krzyknęłam.
- Uważaj bo nigdy nie wiesz co ci się stanie,a poza tym pamiętaj że ja nie zapomniałem o tym jak ze mną zerwałaś.-zaśmiał się.Zaczęłam uciekać,ale korytarz strasznie mi się wydłużał jednak z całych sił otworzyłam drzwi i......
- Berenika wstawaj.-usłyszałam,otworzyłam oczy i zaczęłam się rozglądać.
- Gdzie ja jestem?-zapytałam.
- W hotelu,a teraz wstawaj bo jestem głodna,a później lecimy na mecz.-powiedziała Jula.
- Nie idź z Alą ja zostanę troszkę źle się czuję.
- No dobra ale jakby coś się działo to zadzwoń do nas.-powiedziała i wyszła.Wstałam i weszłam do łazienki gdzie od razu zrobiło mi się niedobrze,zaczęłam wymiotować.
- Boże co się dzieje?-zapytałam sama siebie.Ubrałam się.
I postanowiłam pójść co apteki coś mi mówiło że tam powinnam się udać.Po 20 minutach byłam z powrotem,kiedy miałam wchodzić do łazienki do pokoju weszły dziewczyny.
- No hej jak się czujesz.-przerażona chwyciłam torebkę i wrzuciłam do niej test ciążowy.
- Dobrze już lepiej właśnie miałam do was dzwonić kiedy będziecie.-skłamałam.
- No tak sobie pomyślałyśmy że polecimy na jakieś zakupy idziesz z nami?-zapytała Ala.
- Ok a co z małym?-zapytałam Ali.
- Małego zostawię z Dagmarą.-tak jak było ustalone Dagmara wzięła Pawła a my poleciałyśmy do galerii.
- Od czego zaczynamy?-zapytała Jula.
- Wchodzimy do każdego po kolei mamy dużo czasu.-kupiłam wiele rzeczy które bardzo mi się przydadzą,ale ile zostawiłam tam pieniędzy to wam wolę nie mówić.
O 19:00 byłyśmy na hali,dziś ubrałam czarne rurki i koszulę Michała.Spotkanie znowu zakończyło się zwycięstwem naszych orzełków.Szybkie 3:0 i koniec.Podeszłam do barierek gdzie czekał na mnie Michał.
- Cześć skarbie.-powiedział i mocno mnie pocałował.
- Gratulacje.-szepnęłam tuląc się do niego.
- Co ty taka markotna?-zapytał.
- Nie wyspałam się,a jeszcze dziewczyny wyciągnęły mnie na zakupy.
- Dobrze się czujesz strasznie blada jesteś.
- Tak skarbie nic mi nie jest.-objęłam go rękami wokół szyi i mocno przytuliłam.Pogadałam z nim jeszcze chwilę i z dziewczynami udałyśmy się do hotelu.Jula jeszcze siedziała u mnie do godziny 2 w nocy,ale nie powiem że w tamtej chwili chciałam żeby sobie poszła bo chciałam zrobić ten cholerny test ciążowy.Z tego wszystkiego zapomniałam o nim i zasnęłam.
Około 6:00 obudziły mnie straszne nudności,powiedziałam sobie teraz albo nigdy.W łazience wykonałam test,poczekałam 5 długich minut,ale dla mnie było wiecznością.
- Dobra Ber bierzesz się w garść i ze względu na wynik żyjesz dalej.-weszłam do łazienki i spojrzałam na wynik to na ulotkę.Z niedowierzaniem patrzyłam na ten patyczek który wskazywał 2 kreski.Boże za 9 miesięcy będę mamą.Z tego wszystkiego zaczęłam płakać z jednej strony cieszyłam się,a z drugiej bałam się jak cholera.Usiadłam na parapecie z patyczkiem w ręku i tak patrzyłam kilka godzin.
- Ber posłuchaj nie mam miejsca w walizce.-po pokoju wparowała Alicja z Pawłem i Jula.
- Co tak siedzisz?-zapytała Ala.Nie miałam siły nic powiedzieć pokazałam im test.
- O boże ty jesteś w ciąży.-powiedziała Julka,a ja zaczęłam płakać.- Ej proszę cię nie płacz,skarbie.-przytuliła mnie.
- No nie powiem jestem w szoku.-powiedziała Ala.
- A myślisz że ja nie jestem,przecież byłam u lekarza powiedział mi że to tylko zatrucie nie mówił nic o ciąży.-płakałam.
- Miałaś jakieś inne objawy?
- Okres mi się spóźnia i mam nudności.
- Musimy iść do ginekologa.-powiedziała Jula.Szybko się ubrałam.
 
I bez kolejki pojechałyśmy do szpitala.Posiedziałyśmy i nadeszła moja kolej.
- Dzień dobry z czym pani przyszła do mnie?-zapytał lekarz.
- Chciałabym sprawdzić czy jestem w ciąży,dziś zrobiłam test i pokazał pozytywny wynik.-wytłumaczyłam.
- Dobrze zrobimy USG.-po 15 minutach nadszedł czas na chwilę prawdy.
- I jak panie doktorze?-niecierpliwiłam się.
- Gratulację będzie pani mamą.-uśmiechnął się,podziękowałam i wyszłam z gabinetu.Na korytarzu czekały na mnie dziewczyny.
- I co?-krzyknęły.
- Jestem w ciąży.-wyszeptałam.- Pojedziemy teraz do hotelu muszę powiedzieć Michałowi.
- Jasne.-pojechałyśmy,pod hotelem czekał Michał z Bartkiem i Zbyszkiem.
- Witamy nasze piękności.-powiedzieli.Dziewczyny zaczęły się śmiać,mi jakoś nie było do śmiechu.
- Bartek chodź pomożesz mi się spakować.-złapała go za rękę Ala.
- Tak Zbyszek chodź.-powiedziała Jula.Zostaliśmy sami.
- Co się stało?-zapytał Michał.
- Obiecasz mi że mnie nie zostawisz?
- Nigdy co jest?
- Kochasz mnie bardzo?-pytałam dalej.
- Ber do cholery co się stało?-krzyknął.
- Michał przecież o boże.-usiadłam na ławce.
- Berenika co się stało?-kucnął przede mną.Spojrzałam w jego oczy,było tam wiele troski i troszkę niepokoju.
- Michał wróciłam właśnie od lekarza.-powiedziałam.- I powiedział ze za 9 miesięcy będziemy rodzicami.
- Na serio?-zapytał.
- Nie na niby.
- O boże,będę tatą.-wstał i zaczął skakać jak dziecko które dostało prezent.- Kocham cię to znaczy was.Jezu nie mogę w to uwierzyć.
- Ja na początku też ale też się cieszę.
- Teraz wszystko będzie dobrze,zaopiekuję się wami,nigdy was nie zostawię.-pocałował mnie.
- Teraz jest jeszcze jeden problem.-spojrzał na mnie.- Trzeba powiedzieć rodzicom.
- Da się załatwić,ale teraz niczym się nie martw.-pocałował mnie.Wiem że z nim nic mi nie grozi,tylko teraz modlę się żeby rodzice ucieszyli się na wieść o kolejnym wnuku........
 
 
 
 
 
 
I mamy kolejny troszkę szybciej,ale czego się nie robi dla was :)
Zgadłyście Ber jest w ciąży,taki mały prezent dla was,mam nadzieję że wam się podoba.
Na kolejny zapraszam was we wtorek.
Dziś kolejny mecz orzełków,szybkie 3:0 dla nas :)
Dziękuję za wszystkie komentarze i zachęcam do dalszego komentowania.
Pozdrawiam Aga