środa, 21 maja 2014

Rozdział 34:

Z samego rana razem z Bartkiem kierowaliśmy się w stronę Nysy.
- Bartek myślisz że wypali nasz pomysł?-zapytałam kiedy podjechaliśmy pod dom.
- Miejmy nadzieję.-wyszliśmy z auta i weszliśmy do środka.
- Mamo jesteście?-krzyknęłam a przy drzwiach od razu zjawili się rodzice.
- A co wy tu robicie,Alicja też jest?-zapytała mama.
- Nie mamo my do Kuby.-powiedział Bartek.
- Kubuś chodź zobacz kto przyjechał.-nagle po schodach zbiegł Kuba który ucieszył się strasznie na nasz widok.
- Jesteście.-krzyknął i rzucił się na Bartka.
- Jesteśmy i zabieramy cię na małą wycieczkę.-uśmiechnęłam się.
- Gdzie?-zapytał.
- Niespodzianka,ale możesz być pewien że ci się spodoba.Dobra zbieraj się a my czekamy.-pobiegł do swojego pokoju my objaśniliśmy rodzicom plan.Byli zadowoleni z naszego pomysłu,10 minut później kierowaliśmy się w stronę naszej niespodzianki.Po 2 godzinach byliśmy na miejscu na reakcję Kuby nie musieliśmy długo czekać.
- Wesołe miasteczko ale świetnie.-krzyknął.
- Podoba się niespodzianka?-zapytałam.
- Tak jest ekstra chodźmy już proszę.-powiedział i wybiegł z auta do kasy.Poszliśmy za nim i kupiliśmy bilety na wszystkie atrakcje.Jak przeżyję to już nigdy tu nie przyjadę.Byliśmy między innymi na tym.




 
Moje piski słyszał cały świat,ale i tak nie dorównam Bartkowi.Najważniejsze że Kuba był szczęśliwy i wreszcie poczuł się jak kiedyś.Po wesołym miasteczku pojechaliśmy coś zjeść,znaczy Kuba jadł a ja przez te jazdy nie zjem nic do jutra,wszystko mi się wymieszało.
- Podobało się Kuba?-zapytałam.
- Tak było super,dziękuję.-powiedział.
- Kuba wiedz że my o tobie pamiętamy i nie zapomnimy,ale mogę ci z tego miejsca obiecać że będziemy tak jeździć od czasu do czasu.....-mówił Barek a ja mu przerwałam.
- Tylko nie do wesołego miasteczka,wszędzie tylko nie tu.-powiedziałam a chłopaki się zaśmiali.
- Wiecie chyba musimy tu jeszcze raz przyjechać.-powiedział Kuba,a ja się zaśmiałam.
- Oj na pewno nie kolejny raz tego nie przeżyję.
- Tak twoje krzyki były głośnie,ale Bartek ty też głośno krzyczałeś.-powiedział młody.
- No co każdy może.Dobra już jest 19:00 musimy wracać,bo muszę jeszcze dziś być w Bełchatowie.-powiedział Bartek.
- No dobra.-powiedziałam.W trakcie drogi,Kuba zasnął.
- Udało się.-szepnęłam.
- Tak a już myślałem że spękam jak zobaczyłem te kolejki.-powiedział.
- Ta poczułam się jak w dzieciństwie,wreszcie od tak długiego czasu spędziliśmy czas razem.-uśmiechnęłam się.
- Masz rację.
- Bartek przygarniesz mnie na jedną noc,bo jutro jadę do Michała,ale na noc mi się nie chcę.-zapytałam.
- No nie wiem przeszkodziłaś nam wczoraj.-powiedział.
- I dobrze bo mały miałby już rodzeństwo,Bartek a myślałeś już o ślubie?
- Nie,wiesz głupia sytuacja,chcemy ochrzcić Pawła a my ślubu nie mamy.-powiedział.
- Wiesz że będą komplikacje u księdza?-zapytałam.
- No wiem muszę coś wymyślić.-około 21:00 odstawiliśmy Kubę do domu a my ruszyliśmy do Bełchatowa.U Bartka byliśmy około 23:30.
- Nareszcie martwiłam się o was.-powiedziała Ala.
- Spokojnie kochanie już jesteśmy.-pocałował ją Bartek.
- Udało się?-pokiwałam głową.-To dobrze a teraz do spania.-powiedziała.Byłam tak zmęczona dniem że od razu poszłam spać,w nocy obudziłam się by wziąć tabletki przeciwbólowe strasznie bolały mnie nogi,czyli to znak że na dłużyłam ich siłę.Przez ten ból zasnęłam dopiero o 6:00.
Obudziłam się około 9:00 byłam strasznie nie wyspana.W piżamie poszłam do kuchni gdzie siedzieli Bartek z Alicją.
- Cześć.-powiedziałam.
- Co ty taka nie wyspana?-zapytała Ala.
- W nocy strasznie bolały mnie nogi.-powiedziałam.
- Ale już jest lepiej?-zapytała.
- Tak ale jeszcze mnie boli wiesz za dużo wczoraj chodziłam.-powiedziałam.
- Na pewno nic ci nie jest?-zapytał Bartek.
- Spokojnie nic.-dobra ja za godzinkę mam autobus więc się zbieram.
- Spoko jedziemy w tamtą stronę,musimy odebrać małego od moich rodziców więc cie zawieziemy do Michała a teraz jedz w spokoju.-powiedziała Ala.Więc spokojnie zjadłam śniadanie i po godzinie jechaliśmy w stronę Jastrzębia.........





I jest kolejny :)
Wiem troszkę przy nudziłam was tym rozdziałem,ale mam nadzieję że nie za bardzo.Zapraszam was na kolejny w piątek.Zachęcam także do komentowania.
I życzę szybkiego powrotu do zdrowia Miśkowi,ale on jest silny i da radę.
Pozdrawiam Aga

poniedziałek, 19 maja 2014

Rozdział 33:


Dziś wstałam o 10:00,postanowiłyśmy z Julą wyjechać około 12:00.Poszłam się ubrać.
 
- Jula wstawaj za chwilę idziemy na śniadanie i jedziemy do domu.-obudziłam ją.
- Nie ja tu zostaję,nikt mnie siłą stąd nie wyciągnie.-zaśmiała się.
- Jul wiesz muszę przyznać że będziemy mieć świetnych sąsiadów.-uśmiechnęłam się.
- Tak chłopaki są genialni,ale Zbyszek będzie zazdrosny.-powiedziała.
- A Michał już się boję mu powiedzieć ze poznałyśmy Rafała i Karola.-powiedziałam.
- No ale dobra daj mi 5 minut ubiorę się i idziemy na śniadanie-później poszłyśmy na stołówkę,gdzie spotkałyśmy chłopaków.
- Siemka,a co takie smutne jesteście?-zapytał Karol.
- A bo tak trochę będzie smutno bez was.-powiedziałam.
- Ej ale przecież się zobaczymy w piątek,a potem to już codziennie.Głowa do góry,będziemy robić piżama party.-zaśmiał się Karol.
- Tak a nasi chłopacy by nas później zabili.-powiedziała Jula.
- Spokojnie nie muszą być zazdrośni my mamy zasady.-powiedział Rafał.
- Dobra to co jemy?-zapytałam.
- To co najlepsze.-później poszłyśmy spakować nasze rzeczy i pod naszym samochodem pożegnałyśmy się z chłopakami.
- To do piątku,mam nadzieję że was przyjmą na akademię.-powiedział Rafał i nas przytulił.
- Tak też mam taką nadzieję.-powiedziałam i przytuliłam Karola.
- Pa do piątku.-pomachałyśmy i ruszyłyśmy w drogę powrotną do Nysy.
Piątek:
- Mamo,nie wiesz gdzie jest moja bluza?-zapytałam,a raczej krzyknęłam na cały dom.
- W praniu.-odkrzyknęła.Muszę wam powiedzieć że Michał nie był wcale taki zazdrosny o chłopaków,ale i tak wiem że w środku się w nim gotuje.
- Ber,Jula na ciebie czeka.-do mojego pokoju wszedł Kuba.
- Dzięki.-powiedziałam.
- A musisz się wyprowadzać?-zapytał smutny.
- Ej co się stało Kubuś?-teraz ja zapytałam i usiadłam na łóżko,a on obok mnie.
- Bo Bartek się już wyprowadził i ty też teraz a ja zostanę sam.-powiedział i zaczął płakać.
- Kuba,posłuchaj mnie to że będę teraz mieszkać w Katowicach to nie znaczy że o tobie zapomnę.-powiedziałam sama łkając.
- Ale Bartek już do mnie nie dzwoni,a wiesz że zawsze dzwonił,zapomniał o mnie dla niego teraz jest ważny Paweł i Alicja,a dla ciebie Michał.-przytuliłam go.
- Posłuchaj ty jesteś na pierwszym miejscu,nie można zapomnieć o swoim młodszym braciszku.
- Widać można spójrz na Bartka.-powiedział i wybiegł z pokoju.Teraz zrobiło mi się strasznie przykro muszę przyznać że odkąd zaczęłam chodzić z Michałem,zaniedbywałam relacje z Kubą.Niestety Bartek też tego nie opanował,zawsze sobie mówiłam że jest dla mnie najlepszym bratem pod słońcem a teraz?Wyszłam z pokoju i udałam się na dół gdzie w kuchni siedziała Jula z moimi rodzicami.
- No myślałam że się rozmyśliłaś.-powiedziała Jula.
- Nie chodźmy,a gdzie Kuba?-zapytałam.
- W ogrodzie.-zaśmiała się mama,ale mi do śmiechu wcale nie było.
- Dobra to my lecimy.-powiedziała Jula i wyszłyśmy z domu.-Ber co się stało?
- Właśnie się dowiedziałam że jestem najgorszą siostrą na świecie.-powiedziała wsiadając do samochodu.
- Kuba tak powiedział?-zapytała.
- Nie sama na to wpadłam,wiesz on ma dopiero 9 lat dla niego to trudne kiedy ma rodzeństwo ale praktycznie nie będą mieszkać w domu.
- No tak,ale na pewno zrozumie że tak już jest gdy dorastasz.A chłopaki też przyjadą.-powiedziała Jula.
- Kto?
- No Michał ze Zbyszkiem też przyjadą zobaczyć mieszkanie.
- Ja nawet wiem dlaczego przyjadą.-zaśmiałam się.
- Oj tak,dostali teraz dwa tygodnie wolnego.
- Aż dwa?-zapytałam.W Katowicach byłyśmy po 2 godzinach a pod blokiem czekał już Michał i Zbyszek.
- Cześć kochanie co się stało że przyjechaliście?-zapytałam całują Michała.
- A co nie można,też chcemy zobaczyć mieszkanie.
- Ależ można to chodźmy.-po drodze poszliśmy po Rafała i Karola a później do właściciela.Pokazał nam mieszkanie i muszę powiedzieć robi wrażenie.
Kuchnia
 Mój pokój (oczywiście pierwsza go zaklepałam)
Salon
Pokój Julki
Łazienka

- I są panie zadowolone?-zapytał właściciel mieszkania.
- Nawet pan nie wie jak.-powiedziała Jula.
- To kupują panie?-zapytał Rafał.
- Kupujemy.-powiedziałam.I tak zaczął się nowy rozdział w moim życiu.
- Porywam cię do siebie.-powiedział Michał i złapał mnie za rękę ciągnąc do swojego auta,a Zbyszek się uśmiechnął i zabrał Juli kluczyki odnajmując że do Rzeszowa to on poprowadzi.
- Stop czy ja o czymś nie wiem?-zapytałam.
- Nie no co ty ale mamy teraz wolne i chcemy się wami nacieszyć.-powiedział Michał.
- Ale ja nie mam rzeczy.-powiedziałam.
- Przecież w moim mieszkaniu są twoje rzeczy,nie raz coś zostawiałaś.-zaśmiał się Michał.
- Dobra pojadę ale najpierw jedziemy do Bełchatowa.-zarządziłam.
- Ależ oczywiście,żegnam was przyjaciele.-powiedział do Julki i Zbyszka.Więc co pożegnałam się i pojechaliśmy do Bełka.
W połowie drogi strasznie zgłodniałam.
- Misiu.-powiedziałam słodko.
- Słucham się śmieszko?-zapytał a ja się wkurzyłam.
- Nie mów do mnie śmieszko i już nic nie chcę spadaj na drzewo.-powiedziałam i odwróciłam głowę,a chwilę później usłyszałam śmiech Michała.-Z czego cieszysz idioto?-znów zapytałam.
- Jesteś taka słodka jak się obrażasz,dobrze powtórka,słucham się słonko?-zapytał.
- Nie można było tak od razu?Więc jestem głodna.-zaśmiałam się.
- Dobrze zaraz coś wymyślimy.-powiedział i zajechał na stację benzynową.Wow tak mnie kocha że kupił mi hot-doga.
- Michał a tak na prawdę jesteś zazdrosny i dlatego przyjechaliście dziś ze Zbyszkiem?-zapytałam.
- Nie jestem zazdrosny,chciałem zobaczyć wasze mieszkanie.-zaczął się jąkać.
- Tak bo ci uwierzę ale powiem ci że to jest słodkie.Dobra dawaj jedziemy.-powiedziałam i wsiadłam do samochodu.Po godzinie staliśmy od blokiem Bartka i Alicji.Weszliśmy na odpowiednie piętro i zadzwoniliśmy dzwonkiem.Po chwili usłyszeliśmy kroki i drzwi otworzył nam Bartek w samych bokserkach.
- Co wy tu robicie?-zapytał troszkę zaczerwieniony.Zaczęłam się śmiać i weszłam do środka.
- Kochanie kto to?-zapytała Alicja wychodząc sypialni owinięta kołdrą.
- Nikt kochanie tylko ja przyjechałam.-zaśmiałam się jeszcze bardziej.-A gdzie jest Paweł?-zapytałam jak się uspokoiłam.
- Moi rodzice zabrali go do......-przerwałam jej.
- A rozumiem małego nie ma to korzystacie i tworzycie rodzeństwo dla niego.-zaśmiałam się znowu a razem ze mną Michał.
- Dobra napijecie się czegoś?-zapytał Bartek.
- Tak ja chcę soku,proszę.-powiedziała i poszłam do salonu.Bartek z Alicją dołączyli do nas jak się tylko ubrali.
- Co się stało że przyjechaliście?-zapytała Alicja.
- Tak na prawdę to nie wiem bo ona kazała mi jechać do Bełchatowa.-powiedział Michał.
- Bartek chodzi mi o Kubę jest naprawdę źle.-powiedziałam patrząc na brata.
- Co się stało Kubie?-zapytał przerażony.
- Nic mu się nie stało ale mamy problem,chodźmy na spacer muszę z tobą pogadać,nie obrazicie się?-zapytałam Alicji i Michała.
- Nie no spoko.-powiedzieli a ja z Bartkiem wyszliśmy do parku.
- O co chodzi?-zapytał.
- Dziś stwierdził że jesteśmy najgorszym rodzeństwem na świecie.-powiedziałam.
- Dlaczego?
- Bartek wiesz że gdy się wyprowadziłeś to utrzymywałeś z nim kontakt a teraz powiedział że dla ciebie liczy się tylko Alicja i Paweł,ja też nie byłam lepsza bo zaczęłam spotykać się z Michałem i z nim też już nie spędzałam czasu.-powiedziałam.
- Nawet nie wiesz jak mi jest teraz głupio.-powiedział siadając na ławce.
- Wiesz pomyślałam że teraz macie dwa tygodnie wolnego żebyśmy w trójkę gdzieś pojechali na cały dzień.
- Może do wesołego miasteczka?-zapytał.
- To bardzo dobry pomysł,teraz musimy wprowadzić go w życie.......





Od czego oczywiście zacznę od wspaniałej gry naszych chłopaków.Gratulację dla nich są wspaniali :)
Dodaję rozdział wcześniej,postarałam się dodać go teraz i się udało,mam nadzieję że wam się spodoba.Następny w środę,a teraz zapraszam do komentowania i czytania.Do zobaczenia.
Pozdrawiam Aga

 

 

 


 

niedziela, 18 maja 2014

Ogłoszenie

Jutro post pojawi się około 21 ponieważ jadę na wycieczkę do Czech i nie dałam rady go wstawić.
Pozdrawiam Aga

sobota, 17 maja 2014

Rozdział 32:


- Jezu jak tu pięknie.-powiedziałam kiedy weszłyśmy do pokoju.
- No i teraz po każdym roku akademickim tu przyjedziemy.-powiedziała Julka.
- Tak,a teraz szybko zadzwonię do Michała.-powiedziałam wyjmując telefon ale Julka mi go zabrała.
- Ja już dzwoniłam do Zbyszka i on przekazał Michałowi wiec daj spokój masz odpocząć.-powiedziała.
- Dobra to może pójdziemy na basen teraz?-zapytałam.
- To lecimy.-przebrałyśmy się w nasze stroje i poszłyśmy na basen a prędzej do jacuzzi.Nagle podeszło do nas dwóch chłopaków.
- Siema laski.-powiedział jeden,a drugi go walnął.
- Co ci mówiłem najpierw się musisz przedstawić.-powiedział drugi a my się zaśmiałyśmy.-Przepraszam za mojego brata,Rafał jestem a to Karol.
- Cześć ja jestem Jula a to Berenika.-powiedziała Jula.
- Dwa piękne imiona dla dwóch pięknych kobiet.-zaczął nas podrywać.
- Sorki ale obje jesteśmy zajęte.-powiedziałam.
- A czyli się tylko zaprzyjaźnimy.-powiedział Karol i oboje koło nas usiedli.Msze przyznać że chłopacy są świetni cały dzień z nimi spędziłyśmy.Około 18:00 poszliśmy w czwórkę na kolację.
- Dobra laski co zamawiacie?-zapytał Rafał.
- To może krewetki są tu bardzo dobre.-powiedziała Jula.
- To 4 razy krewetki.
- Dobrze zaraz przyniosę.-powiedziała kelnerka.
- Niezła jest.-powiedział Karol.
- Bracie miała pierścionek zaręczynowy,więc zajęta.-powiedział Rafał.
- Skąd u was taka zasada?-zapytałam.
- Wiesz nasz wujek zdradzał naszą ciocię codziennie,kiedyś go przyłapała i ona przechodziła straszne piekło.I wtedy powiedzieliśmy sobie z Karolem ze nigdy nie zrobimy czegoś takiego jak rozbicie związków.-powiedział Rafał.
- Wow ale świetna zasada,a jak same do was lecą?-zapytała Jula.
- Zawsze upewniamy się czy jest wolna czy nie.-powiedział Karol.-I jak jest wolna to korzystamy.
- Na jedną noc?-zaśmiałam się.
- Nie na dłużej dopóki one stwierdzą że koniec.- i nagle kelnerka przyniosła nam nasze zamówienie.
- A powiedzcie ile macie lat i gdzie mieszkacie?-zapytała Jula.
- Mamy 20 lat i mieszkamy w Katowicach i studiujemy na drugim roku akademii muzycznej.-a my z Julką się zaśmiałyśmy.
- Z czego się śmiejecie?-zapytał Karol.
- To będziemy się widywać bo my będziemy studiować na akademii muzycznej.
- Serio no to super,a macie już mieszkanie?-zapytał Rafał.
- Nie jeszcze nie szukałyśmy.-powiedziałam.
- Wiecie u nas w bloku jest wole mieszkanie,ładnie wyremontowane,ogólnie blok jest nowoczesny,i nawet nie drogi więc możemy pogadać z właścicielem,wtedy przyjedziecie,obejrzycie i macie z głowy.A uczelnia jest blisko,sklepy też.-powiedział Rafał.
- Dobra to prosimy żebyście pogadali z właścicielem,a teraz zabierzmy się za jedzenie.-powiedziała Jula.
- A słuchajcie dziś jest tu około 21:00 impreza,wiecie tańce te sprawy.Idziemy na to?-zapytał Karol.
- Sorki ale ja odpadam.-powiedziałam.
- Czemu?-zapytali razem.
- Wiecie miałam niedawno wypadek i nie mogę tańczyć bo nie do końca mam sprawne jeszcze nogi.-powiedziałam.
- Jaki wypadek?
- Ber przechodziła na pasach kiedy jakiś gościu wjechał w nią z potężną mocą.Uciekł z miejsca zdarzenia.-wyjaśniła Jula.Opowiedziałam też całą historię z teatrem.
- Wiesz bardzo nam przykro,ale w pokoju tez możemy posiedzieć,co i nie smuć się.-przytulił mnie Karol.Poszliśmy do naszego pokoju,gadaliśmy do 2 w nocy.Chłopaki poszli do siebie,a my wyczerpane całym dniem też szybko padłyśmy.
Rano obudziła mnie Jula.
- Ber wstawaj za chwil chłopaki przyjdą i idziemy na śniadanie.-powiedziała.
- Już idę.-powiedziałam i udałam się do łazienki,gdzie się ubrałam.
 
Wyszłam z łazienki a w pokoju już siedzieli Karol i Rafał.
- No to witamy śpiącą królewnę,jakie dziś plany?-zapytali.
- My z Julą idziemy na masaż,później na kąpiel błotną jakieś maseczki.-powiedziałam.
- No to my tez pójdziemy,wiecie jeszcze nigdy nie kolegowaliśmy się tak z laskami.-powiedział Rafał.
- Jaki komplement.-zaśmiałam się.Usłyszałam swój telefon dzwonił Michał.
- Halo?-zapytałam.
- Cześć kochanie,tęsknię za tobą i bardzo cię kocham.-szybko mówił.
- Czemu tak szybko mówisz?-zapytałam.
- Bo Zbyszek powiedział że mam tylko minutę bo mas odpocząć ode mnie.-zaśmiałam się.
- Też tęsknie i też kocham i też mam minutę.-powiedziałam kiedy Julka chciała wyrwać mi telefon.
- Dobrze zadzwonię jutro.-zaśmiał się.
- Czekam na telefon pa.-rozłączyłam się.- Możemy iść na śniadanie.-wyszliśmy z pokoju śmiejąc się z tej sytuacji z telefonem.I tak jak mówiłyśmy poszliśmy na masaż co bardzo mnie zrelaksowało.Zapomniałam jak to jest być zrelaksowanym.Później nasza kąpie,maseczki i znów cały dzień minął nam na odpoczynku i coraz bardziej zaprzyjaźniłyśmy się z chłopakami.Załatwili nam spotkanie z właścicielem mieszkania na piątek więc to za trzy dni.
- Dzięki chłopaki za ten dzień z wami nie można się nie śmiać.-powiedziała Jula.
- Wiemy z wami też jest ciekawie.To kiedy wyjeżdżacie?-zapytał Karol.
- Jutro niestety.
- No my też więc jeszcze się pożegnamy,dobranoc wam.-przytuliliśmy się i weszłyśmy do pokoju.
- Lecę się myć i spać.-powiedziała,i weszłam do łazienki,szybki prysznic i nawet nie wiem kiedy zasnęłam......
 
 
 
 
 
 
I tak jak obiecałam jest kolejny :) Mam nadzieje że wam się podoba .Następny w poniedziałek.Zapraszam do czytania i do komentowania :)
Pozdrawiam Aga

 


 

Rozdział 31:

- Kogo widziałaś?-zapytała mnie.
- Tego gościa co mnie potrącił.-powiedziałam i usiadłam na łóżku.
- Ber może ci się przywidziała,pomyśl gdybyś go spotkała szybciej by uciekł niż się do ciebie uśmiechał,a poza tym mogłaś mieć przywidzenia,jesteś zmęczona,wiele emocji.-przytuliła mnie.
- Pewnie masz rację,pójdę się wykąpać i spać.-uśmiechnęłam się,chociaż i tak uważam że go tam widziałam.po szybkim prysznicu poszłam spać.
W nocy obudziłam się cała mokra od potu,śnił mi się cały mój wypadek i znowu ten uśmiech,który z jednej strony mnie przeraża.Wyszłam z telefonem na balkon,noc była strasznie ciepła.Spojrzałam na zegarek 3:21.Może i głupio zrobiłam ale nie wytrzymałam i zadzwoniłam do Michała.
- Halo?-zapytał zaspanym głosem.
- Cześć skarbie nie obudziłam cię?-zapytałam.
- Nie właśnie czytałem książkę,bardzo się cieszę że zadzwoniłaś.-powiedział trochę wkurzony.
- Przepraszam ale miałam straszny sen i chciałam usłyszeć twój głos.
- Kotku posłuchaj to tylko sen,idź teraz do łóżka.-poszłam i się wygodnie położyłam.
- Już.-szepnęłam.
- Zamknij teraz oczka.
- Zamknęłam.-znowu szepnęła,a on był taki kochany że zaczął do mnie mówić i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Rano obudziłam się około 9:00,Julka jeszcze spała więc poszłam do łazienki się ubrać.
 
-Julka wstawaj idziemy na śniadanie.-powiedziałam budząc ją.
- Dziewczyno jest noc daj spać.
- Jula jest 9:30,wstawaj jestem głodna.-powiedziałam.
- To leć sama.-powiedziała i włożyła głowę pod poduszkę.
- No dobra ale nic ci nie przyniosę.-zaśmiałam się i wyszłam z pokoju.Zeszłam na dół i koło recepcji zauważyłam znowu tego mężczyznę.Spanikowałam i uciekłam do pokoju.
- O już zjadłaś szybka jesteś.-zaśmiała się Julka.
- Straciłam ochotę na śniadanie.-powiedziałam i poszłam na balkon,a Julka weszła za mną.
- Co się stało?-zapytała siadając na krześle obok mnie.
- Znowu ten facet,mieszka w tym hotelu.-powiedziałam.
- Ber nie czepiaj się tego gościa.-powiedziała.-Ber posłuchaj wczoraj ci coś powiedziałam.....-przerwałam jej.
- Tak że prędzej by uciekł niż....-teraz ona mi przerwała.
- Musisz się zrelaksować,kochana nic mnie nie obchodzi w poniedziałek jedziemy do SPA.Załatwię nam miejsce w hotelu na kilka dni,odprężymy się,odpoczniemy i bez chłopaków.-zaśmiała się.
- Masz rację,ale.....
- Nie ma żadnego ale koniec ze stresem,zamartwieniami,żyjemy teraz ze szczęścia.Zgoda?-zapytała.
- Zgoda.-przytuliłam ją.
Kolejny mecz jest z Macedonią.Ubrałam się odpowiednio.
I razem z Julką o 17:30 wyruszyłyśmy na halę.Kibiców było o wiele więcej niż wczoraj ale co się dziwić jest weekend.Usiadłyśmy na swoim miejscu i oglądałyśmy jak chłopaki si rozciągają.Gdy Michał mnie zobaczył zamiast się rozciągać zaczął się wydurniać żeby mnie rozśmieszyć.
- Wiesz co Michała trzeba do jakiegoś psychiatryka wysłać.-powiedziała Jula.
- Tak razem ze mną.-zaśmiałam się.Rozpoczął się mecz chłopaki dzielnie walczyli i wygrali całe spotkanie.Skakałam ze szczęścia,podeszłam do barierek i gdy Michał podszedł rzuciłam się mu na szyję.
- Gratulację kochanie.-pocałowałam go.
- Dziękuję,wiesz jak cię kocham?-zapytał.
- No coś tam wiem.-zaśmiałam się.-Przepraszam że cię obudziłam.
- Przestań nic się nie stało.Dla ciebie to mogę nie spać całą noc.-uśmiechnął się.
- Kocham cię Michał.
-Ja ciebie też skarbie najmocniej na świecie.-pocałowałam go.
- A właśnie jadę w poniedziałek do SPA.
- Na ile?
- Na kilka dni kotku,spokojnie ty w tym czasie będziesz znowu w Spale.-zaśmiałam się.
- No masz szczęście że w Spale będę,ale nawet nie próbuj podrywać mi jakiś facetów.-powiedział z poważną miną.
- Obiecuję,a ty ani mi się waż podrywać recepcjonistki.
- Obiecuję.-później poszłyśmy z Julką do hotelu.
I tak jak mówiłyśmy i w poniedziałek kierowałyśmy się do Zakopanego,dobrze że Julka zrobiła prawo jazdy...............
 
 
 
 
 
Na samym początku chcę was przeprosić swoim mieszaniem,ale wszystko mi się przeciągnęło,mam nadzieję że mi wybaczycie.Oglądaliście mecz,jak dla mnie chłopaki są świetnie  przygotowani,ale troszkę nie podobają mi się ich stroję,znaczy nie chcę obrażać tych co je uszyli :)
Następny pojawi się tak jak napisałam o 13:00.Zapraszam serdecznie do czytania i zachęcam do komentowania.
Pozdrawiam Aga


 


 

piątek, 16 maja 2014

Przepraszam :)

Rozdział pojawi się jutro niestety nie dam rady ale będzie on wstawiony po 24:00 tak jak zawsze i w ciągu dnia wystawie kolejny tak o 13:00. Przepraszam że was troszkę zmyliłam :)
Pozdrawiam Aga

:)

Dziś rozdział pojawi się około 21:00 ze względu na to że cały mi się usunął i muszę go jeszcze raz napisać.
Pozdrawiam Aga